Dziękuję dziewczyny za ciepłe słowa. Boże ja Wam tu smutki walę, o takich rzeczach piszę a wiele tu oczekuje II kreseczek za niedługo. 3 mam za wszystkie kciuki!!!!!!!
Adelo, to wątek dla starających się. A wiadomo że przy staraniach różne rzeczy się mogą wydarzyć. Więc nie przejmuj się, to miejsce jest po to, żeby o tym porozmawiać. Moje się wchłaniały. Mam to już od 6 lat... Największy miał 6,7cm. Bolało jak cholera. Przy sikaniu, schylaniu, podskokach. Ale po takim czasie już się przyzwyczaiłam

Trzeba uważać i tyle. Nie dam się pokroić, bo zawsze, zaznaczam ZAWSZE mi się wchłaniał. Najdłużej miałam dziada 6 m-cy. Później ni stąd ni zowąd zniknął

Także jak po 1 miesiącu się nie ulotni, to daj mu czas. Brałam na to Regulon, Cilest, Yaz (anty). Nic nie pomagało. W końcu odstawiłam i po 3 m-cach zniknął. Także nie ma co panikować. Ale gdyby torbiel pękła, to raczej to poczujesz. Mi się nie zdarzyło, ale lekarz mnie uprzedzał, że na 99% stracę przytomność i będzie zapalenie otrzewnej. Nie zdarzyło mi się, choć byłam na to nastawiona. Z tym się normalnie żyje, a najlepszą metodą na zwalczenie, jaką polecało mi ok. 5 specjalistów (!!!!) jest... ciąża. Która unormuje hormony i nie będzie dziadów-torbieli. Wiadomo, że jest problem żeby w nią zajść. Ale jest wiele metod. Ja się nie poddaję. W sumie dopiero zaczynam działania, ale wiem że mam skłonność do torbieli. Więc się z tym liczę. Nie liczę na kokosy że po 2óch cyklach się uda, ale staram się. Kontroluję cykl, mierzę temp, biorę dropsy i wierzę że w końcu się uda. Moja mama i jej siostra miały dokładnie to samo. Pierwszej udało się po 2 latach, drugiej po 1,5 roku.
ADELO, jestem tu z Tobą, jest też Fuma i Lisica, które mają problemy ginekologiczne. Razem damy radę. Fajnie że jest forum, bo wiemy jak każda z nas może się czuć. I pisz do nas śmiało! Damy radę! Musimy :*