Witam, Melduje się że żyje, oczywiści znowu miałam problemy z laptopem, ale chłopak mojej siostry przeinstalował system i chyba wszystko powinno już być ok, Pogoda sie u mnie popsuła, L4 się skończyło i jutro wracam do pracy, aczkolwiek w ogóle nie mam nastroju, ale mam nadzieje, że tylko dwa dni i że w czwartek dadzą nam wolne. Mam dzisiaj kaca moralnego, wczoraj obróciłam sama całą butelke wina, ale to chyba nie dla mnie topienie smutków w alkoholu, mam wyrzuty sumienia, i jest mi głupio przed samą sobą, ale jest mi tak cholernie ciężko na sercu, non stop łzy się cisną do oczu... sorry, że się Wam tak żale, ale nie wiem co mam ze sobą robić.... zastanawiam się jeszcze ile jeszcze kłód pod nogi zostanie rzuconych w moim życiu.... a miało być już tak pięknie... no nic... nie pozostaje nic jak zacisnąć zęby i żyć dalej... i wierzyć, że kiedyś spotka mnie jeszcze coś dobrego... Życzę Wam wszystkim szybkiego zafasolkowania, zdrowych dzieciaczków o płci jaką sobie wymarzycie, i żeby życie Wam lekkie było.... Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam...