Cześć dziewczyny
Wreszcie znalazłam blog, w którym mogę się z Wami podzielić swoją historią. Zaczęliśmy się z M starać rok temu ( wtedy też się tu zalogowałam). Byłam wtedy pełna nadziei i pewna, że nam się szybko uda zaciążyć. Niestety tak się nie stało. Po paru miesiącach starań, zaczęłam robić więcej badań. Wiedziałam wcześniej, że mam Hashimoto i hiperprolaktynemie, ale nie wiedziałam, że moje FSH badane w 3dc jest takie różne w każdym cyklu inne. Raz za wysokie, raz za niskie. Jeden ginekolog, powiedział mi, że kwalifikuję się już tylko na IVF, a drugi ( bo poszłam do dwóch, nie ufam do końca lekarzom) powiedział, że wg niego pięknie jak na razie owuluje ( przy pomocy Clobeghyt) i że spokojnie mam szanse na ciąże. Wysłał mojego męża na badania - wyszły tak dobre, że mógłby śmiało zostać dawcą

. Teraz czekam do soboty, bo mam iść na kontrolne USG i jeśli okaże się, że mam duże pęcherzyki ( w tym cyklu naturalnie bez stymulacji), to będziemy mieć zabieg IUI. Lekarz chce jeszcze wykluczyć ewentualne przeciwciała. Sporo tego się uzbierało, ale ufam swojej intuicji i myślę, że jednak obejdzie się bez IVF - a może znowu mam nadzieję ... tą samą co przed rokiem? nie wiem.... ale jedno Wam koleżanki powiem, trzeba wierzyć w cuda i spróbować nie żyć od miesiączki do miesiączki, żeby nie zwariować .... na razie pracuję nad swoim charakterem

nie chcę się znowu załamać.
Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki

chętnie tu dołączę. Jeśli macie jakieś pytania, to chętnie odpowiem
