• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po raz pierwszy :)

Basati co do wiary wierze ale z chodzeniem do kościoła to roznie bywa ale od tego cyklu codziennie sie modle by dał mi dziecko...może to coś da nie zaszkodzi spróbować zobaczymy....ale mam dużą nadzieję:-)
 
reklama
Ja na temat ślubu mam różne zdania.. z jednej strony się boję... bo wokół mnie sporo rozwodów, koleżanka dziecko urodziła rok temu, a od niedawna mi mówi,że jest nieszczęśliwa, że uważa ,że mąż ją zdradza, że chciałaby od niego odejść :-(
Z drugiej strony, która z Nas nie marzy o białej sukni ślubnej.. o pięknym ślubie ?
 
No witam kobietki i wedle życzenia Atan przesyłam fluidki ~~~~~~~~~~~~~~~~
Widzę, że tu od rana poważne tematy.. jeśli chodzi o mnie to wierzę i nie wyobrażam sobie innego ślubu niż kościelny ale z tym chodzeniem do kościoła to u mnie bywa różnie, tzn. jeśli mogę to staram się chodzić ale nie ukrywam, że czasami mi się po prostu nie chcę i nie idę ale modlę się w domu więc uważam, że nieobecnność na niedzielnej mszy to nie taka tragedia.
Magda poniekąd masz rację, niby wielcy chrześcijanie biorą ślub kościelny a potem się rozwodzą ale ja też nie jestem zwolenniczką bycia w związku za wszelką cenę, w którym nie jest Ci dobrze co oczywiście nie wyklucza tego, że uważam, że najpierw trzeba troszkę powalczyć o związek a potem się w najgorszej sytuacji rozwodzić bo często jest tak, że ludzie stwierdzają, że jest im źle i się rozchodzą a tak naprawdę nie zrobili nic, żeby było lepiej...
Ufff ale się rozpisałam!

Atan tzn???
 
Ostatnia edycja:
Widzicie, nie każda, ja nie marzyłam o białej sukni. Nie chciałam ślubu, właśnie z powodów napisanych przez Magdę. Bo wtedy łatwiej odejść, łatwiej zostawić za sobą bez szarpania. Bo rozwód to zawsze szarpanina i porażka życiowa. Ale wyszło jak wyszło i nie żałuję
 
No właśnie Sil, czasami to dobrze a czasami to pomaga ludziom odejść bez walki o związek a czasami wystarczy parę kompromisów i może być OK. Oczwiście czasami to już nic nie pomoże ale warto spróbować
 
No u mnie i u M. były rozwody rodziców.. więc pewnie jesteśmy uczuleni na tym punkcie :-) ale wczoraj z M. rozmawiałam na ten temat.. on się zaśmiał i powiedział,że on nawet o tym myśleć nie chce, bo walczył o mnie za długo,żeby teraz chcieć się rozstawać, a ślub dla niego to tylko już do śmierci :-)

znów zmieniłyśmy temat, ja dziś 11dpo.. ( prawdopodobnie) więc w niedzielę mogę chyba śmiało testa wykonywać :-D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry