• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po raz pierwszy :)

Oczywiście kochane :) chociaż z wami ten dzień sobie miło spędzę.
Neciuszka no to witaj w klubie bo ja też... nic lepszego na niedziele mi się nie zapowiada. Strasznie jestem zła i smutna jednocześnie. Bo tak jak kiedyś wcześniej wspominałam my z K mieszkamy w kamienicy jego dziadków i mieszka tu jednocześnie moi teściowe, i całą reszta jego cudownej rodzinki, on u rodziców jest co dziennie a nawet kilka razy dziennie bo przecież jak tu nie wejść jak mieszkają piętro niżej... moi mieszkają spacerkiem 15 min od nas i niestety jak chcę do nich iść do zawsze się proszę! Tak jak teraz zapytałam czy zadzwonić do rodziców czy możemy przyjść do nich na obiad bo dawno nie byliśmy i oczywiście usłyszałam nie... strasznie mnie to boli :-( bo nie chce iść sama
 
reklama
No ale u mnie jest tak cały czas... ja może i jestem pedantką ale czasami też mi się nic chce sprzątać, tylko jedyne o co zawsze się staram to to, żeby było pozmywane wieczorem, tak żeby rano wstać i mieć czystą kuchnie i zawsze robię to ja, mój mąż jak mu nie pokażesz palcem to w niczym sam od siebie by mi nie pomógł i wczoraj znów ja sprzątałam tą zasraną kuchnie i narzekam sobie pod nosem a on mi na to: "co mnie to obchodzi, że tobie to przeszkadza ale mi to nie przeszkadza i jak chcesz to rób to sobie sama". Wiem, że to pierdoła ale zabolało mnie to strasznie, bo jak widzę jak niektóre kobiety w ciąży są traktowane przez swoich facetów - nawet tutaj na forum, że czegoś nie robią w ciąży bo mąż ich wyręcza a u mnie czegoś takiego nie ma... jak chce mieć zrobione to muszę sama i tyle!
 
ma_gdalena: to wspołczuję takiej sytuacji, ja pamiętam ze na początku jak zamieszkaliśmy razem to moi rodzice mieli rocznice slubu, u mnie w rodzinie zawsze ją obchodzimy w swoim gronie, i mowie do mojego ze idziemy, a on do mnie ze co to wogóle jest jakas rocznica slubu to niech sobie twoi sami obchodza, ze on nigdzie nie idzie, było mi strasznie przykro no i musiałam cos mamie nazmyslać, bo nie przyzna lam sie ze moj nie chce iść. Pokłócicłam sie wtedy z mężęm powiedziałm ze jedgo rodzina to taka oficjalna, bezuczuciowa i ze ja nie chce takiego domu. Była straszna awantura nie odzywałm sie do niego pare dni. Wkoncu sobie przemyslał, przyznał mi racje, bo u niego w rodzinie to nie ma takiego zżycia, jego mama jest taka zimna, i od tamtej pory inaczej juz na to patrzy, teraz często chodzimy do moich a rzadziej do jego rodziców - no chyba ze mój chce kase to chętnie do swoich chodzi.
 
Wiem madziu i rozumiem cie doskonale, przepraszam za to że dziś widzę tylko czubek własnego nosa, rozgoryczenie bierze górę. Bo jak zwykle dał plamę i nie pamięta. A swoją drogą to idę zaraz chyba pozmywać bo kuchnia wygląda okropnie ale on leży i tv ogląda chociaż miałam dziś nic nie robić.
 
No właśnie Nieciuszko... nie no to ja tak chciałam przy okazji wyrzucić tu swoje żale i smutki... Ty też tak zrób - uloży Ci ;-)

Lamia tylko, że rodzina mojego męża jest bardzo fajna i ciepła i on tam bardzo często chodzi, jeśli chodzi o jakieś takie imprezy typu urodziny czy coś takiego to raczej ze mną idzie żeby nie gadali a na co dzień ma to w dooopie :-(
 
dzieczyny bo z 2giej strony to takie dziwne, dwoje ludzi sie zako****e a poem trzeba polubić ich rodziców, braci, siostry babcie i dalsza rodzine, bo w końcu wszsyscy stajemy sie wielka szzesliwa rodzina.
A co do sprzatania to na poczatku wspolnego zamiszkania to owszem pomagał mi odkurzał i scierał kurza, potem co raz mnie i mniej. Naczynia czasami pomyje, wiec wymysliłam ze jak on ma wolny dzien |(a pracuje ciągiem co drugi dzien )to ona myje naczynia a jak on pracuje to ja myje, no i jakis miesiac tak wytrzymał. Wczoraj obiecał ze poodkurza ale jak miałam nato czekac do wieczora to sama sie zabrałam i posprzatałam.


czy u was też takie słoneczko na dworze?? Bo nie wiem jak sie ubrac, niby ciepo ale wiaterek, czy pasuje w klapkach iść?
 
Ostatnia edycja:
hehe ja z moim za kazdem razem musze prowadzic negocjacje zeby poszedl gdzies do mojej rodziny ( bez negocjacji sa urodziny mojej mamy,taty, siostry i babci)- na reszte generalnie nie chodzi. Jak miałam ostatnio chrzest koleżanki córki, to też nie poszedł...ale juz sie z tym pogodziłam- bo chociaż wynegocjowalam te urodziny (przed slubem ;p )
 
Lamiav połówkowe trwa dość długo bo Usg jest bardzo dokłądnie. Mierzy się i waży dziecko. mierzy się rączki nóżki itp. Mierzy się częstotliwość bicia serduszka itp. Usg genetycznie mierzy 12-14 tygodniem też trwa sporo.

Magdalena
współczuje sytuacji... mój też nie chętnie chodzi do mojej mamy... ale przychodzi jak go poproszę. Częściej chodzimy do jego rodziców bo mieszkają w domu obok. Ale i to się zmienia całe szczęście.

Ja dzisiaj spędzam dzień z mężem w domu i bardzo się z tego powodu cieszę. Po południu moze do nas goscie przyjdą ale to zobaczymy...
 
reklama
Lamia myślę, że klapki jeszcze dzisiaj się nadają na wyjście, ja sama chodzę jeszcze w taka pogodę w sandałkach.

A co do facetów to mój już poszedł odwiedzić swoich rodziców... :baffled:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry