S
Silmiriel
Gość
Czerwona herbata... Nie wiem, ale mój gin mówił, bym jadła wszystko, chyba, że na coś nie mam ochoty. Oczywiście w rozsądnych ilościach. Kategorycznie zabronił tylko surowizny, czyli surowych ryb, jaj, mięsa... Ale wiadomo, że czasem się nie można powstrzymać, to nie ma tragedii, byle nie często.
A ja to mam chyba skarb, nie męża. Każde moje zakupy oglądał, cieszył się, na szkołę rodzenia poszedł i nie marudził, tyle tylko, ze jakby była normalnym trybem to by nie chodził bo nie miałby kiedy, a weekendową przyjął super pozytywnie. Z brzuchem "dogaduje się" lepiej niż ja, bo puka do dziecka i ono mu odpukuje... Normalnie skarb...
A ja to mam chyba skarb, nie męża. Każde moje zakupy oglądał, cieszył się, na szkołę rodzenia poszedł i nie marudził, tyle tylko, ze jakby była normalnym trybem to by nie chodził bo nie miałby kiedy, a weekendową przyjął super pozytywnie. Z brzuchem "dogaduje się" lepiej niż ja, bo puka do dziecka i ono mu odpukuje... Normalnie skarb...


