ma_gdalena
Bartusiowa mama...
Mag dziękuje, że pytasz... czuje się ogólnie dobrze, wczoraj wieczorkiem troszkę się wystraszyłam bo strasznie zaczęło mi się w głowie kręcić a mąż na noc w pracy ale poszłam się położyć i zaraz przeszło. Oszczędzam się jak mogę... już dziś widzę, że podłogi są do wycierania ale daruje to sobie
muszę się przyzwyczaić bo jak będzie mały na świecie to na pewno nie będę miała czasu na takie pedantyczne porządki co dziennie...
po południu jadę do mamusi bo zamówi mi komplet poszewek na pościel dla bąbla i muszę jej pomóc z przelewem
no a potem jak już wcześniej wspominałam będę prała 
Rasta trzymam mocno kciuki!! Mam nadzieję, że za niedługo i Tobie będziemy mogły gratulować!!
muszę się przyzwyczaić bo jak będzie mały na świecie to na pewno nie będę miała czasu na takie pedantyczne porządki co dziennie...
po południu jadę do mamusi bo zamówi mi komplet poszewek na pościel dla bąbla i muszę jej pomóc z przelewem
no a potem jak już wcześniej wspominałam będę prała 
Rasta trzymam mocno kciuki!! Mam nadzieję, że za niedługo i Tobie będziemy mogły gratulować!!
i co?? Jego słowa w gów*o się obracają... a jak to tłumaczy? "siła przyzwyczajenia".... dobrze jest wiedzieć że ta siła przyzwyczajenia jest silniejsza i ważniejsza niż słowo dane żonie, zdrowie dziecka i odpowiedzialność.... dobraja wychodzę... nie mam ochoty już dzisiaj go oglądać... i jeszcze pytam rano, czy palił bo czuję.... to on ma czelność jeszcze kłamać mi prosto w oczy....................
Patrzy mi w oczy i kłamie... po prostu nie mam słów na niego.....
mój mąż pali na korytarzu, rano sobie pozwala na palenie w domu przy oknie dachowym... na szczęście nie leci nic do domu ale i tak mnie to strasznie denerwuje.
zrob kare niech ma i wpelni rozumiem twoja zlosc i nie nawidze jak moj mi tez sciemnia i patrzy w oczy