Na początku wesołych i podobnych świąt! :*
Atanku Amelka wyglądała jak księżniczka! Zresztą ty też ślicznie wyglądałaś :* Mam nadzieję ze dobrze się bawiliście i Amelka nie odchorowała nadmiaru wrażeń!
Lamiav Ależ ty masz wielki brzuch!!!!

Ale tak pozytywnie bo jesteś szczupła i dlatego brzuszek wydaje się ogromny! Albo malutka będzie duża albo masz sporo wód płodowych. No i gołym okiem widać ze BARDZO ci się brzuszek obniżył. Przewiduję że niedługo urodzisz i nie dotrzymasz do 40 tygodnia

Buzi w piękny brzusio :*
A teraz co u nas! No więc mieliśmy chrzciny! Wszystko super sprawnie poszło, ALE...... w czasie naszego chrztu było aż 9 innych dzieci chrzczonych!!!!

tłok był jak nie wiem, a cała msza była jednym wielkim zamieszaniem! Dzieci płakały (Nasz malutki przespał całą mszę i nawet nie zakwilił) kościołek maleńki a ludzi od groma... Jednak mimo to msza była piękna! Bardzo uroczysta i zorganizowana tylko pod te nasze chrzczone dzieci. Dodatkowo księdzem który ochrzcił małego był mój ukochany ksiądz z mojego dzieciństwa! Traf chciał że był w mojej rodzinnej parafii kiedy byłam jeszcze malutka i z czasem przeszedł do parafii mojego męża! On uwielbia dzieci! Kiedyś uczęszczałam do oazy to plótł mi warkocze, bo ja zawsze miałam długie włosy i co zabawne rozpoznał mnie na chrzcinach!

Zaczepiał naszego małego po nosku a kiedy obleli główkę wodą święconą zabrał od ministranta tą ściereczkę i sam wytarł mu starannie główkę. Byłam taka szczęśliwa ze akurat o ochrzcił mojego synka...
W domu malutki początkowo spał jak zabity mimo ogromnego harmideru! Było ponad 20 osób, duuużo jedzenia i bardzo miła atmosfera! Później Konrad zaczął marudzić ale przez ilość osób, hałas no i w ten sposób Konrad pokazywał swój sprzeciw w związku z karmieniem... Nauczyłam go ze karmienie to cały rytuał, czyli oprócz jedzenia mamy chwilę czułości bo wtedy jestem cała tylko dla niego. No a na chrzcinach to było karmienie "w biegu" a mały tym bardziej potrzebował takiego wyciszenia się przez nadmiar wrażeń. Nie chciał dać się nikomu wziąć na ręce bo jak ktoś go zabierał podnosił płacz. Tylko u mnie i męża był spokojny i byłam z tego powodu bardzo szczęśliwa bo bałam się takiego ciągania małego jak lalkę przez gości...
Impreza skończyła się prawie o 17 a zaczęła się po 12 bo msza była na 11... więc parę godzin to trwało... Mały wieczorem odchorował swoją imprezę i zasnął o 22 wtulony we mnie. Jednak co ja się poruszę on budził się z płaczem. Całe szczęście w nocy spał ślicznie bo tylko z jedna króciutką przerwą o 4 na jedzenie więc mogłam też odpocząć.
Fajnie było ale cieszę się ze mam to za sobą...
A teraz zdjęcia:
Tu siedzimy w ławce a malutki u tatusia na kolanach :-)
Tu ksiądz o którym pisałam chrzci maluszka no i chrzestna się załapała :-)
Tak sobie spałem w kosciele:
Tu Nasz tort!
A tak wyglądałem :-)
A tu po skończonej imprezie wieczorem mama zarobiła mi zdjęcie z misiem którego dostałem!
A dzisiaj siedzimy sami w domu i odpoczywamy....