Hej dziewczyny

i ja się wtrącę do odporności przy karmieniu. Julia jest od początku na MM, ponieważ ilość mojego mleka od początku po cesarce była tragiczna

a Julii wciąż było mało

wiec najpierw byłą dokarmiana, a gdy moje się skończyło przeszłyśmy na MM już całkowicie, i to już po 1 miesiącu... na szczęście nie miało to wpływu na Julci odporność, bo ani razu nie była przeziębiona, zakatarzona, kaszląca, nic

Ja z kolei byłam dłużej karmiona piersią, a chorowita jestem okrutnie, ciągle mnie coś łapie, nie ma bata, żebym przynajmniej raz na dwa miesiące się nie rozłożyła... i już parę razy od porodu byłam chora, a Julia nigdy się nie zaraziła, a jakby nie miała odporności to już by chorowała ze mną z 5 razy

z kolei moja sis była karmiona piersią tylko 2 tygodnie, i u niej nie ma czegoś takiego jak choroba, ona nie choruje nawet raz na kilka lat, ona w ogóle nie choruje

Ogólnie znam sporo przypadków, gdzie dzieci karmione piersią, są chorowite a karmione MM nie... oczywiście to wszystko zależy od dziecka, bo może być też odwrotnie, i wcale nie mówię, że mleko matki jest złe!!! uważam tylko, że nie ma to aż tak ogromnego znaczenia i że oba sposoby karmienia są dobre

chociaż oczywiście z przewagą dla mleka matki, ponieważ daję to wiele innych korzyści oprócz tej sławetnej odporności... no ale niestety nie każdy może karmić piersią....