Z nim sie nie da rozmawiac, bo on nie uznaje rozmowy, tylko natychmiast zaczyna sie drzec i odmawia wysluchania. Inne media tez nie dzialaja, bo natychmiast zaczyna odwracac kota ogonem albo wywlekac cos, co ja powiedzialam/zrobilam jakis czas temu. Facet ma 36 lat, a nie dorosl do bycia mezem, czy chocby partnerem, a co dopiero ojcem. Kurde, ja koncze 30 lat za miesiac, wiec czas przyspieszyc dzialania... Wiecei co, zaczelam juz nawet tak myslec, ze poniewaz bardzo chce dziecko, to ja to dziecko bede z nim miec (o ile sie uda, bo z tym tez moze byc roznie), a jesli on polegnie w roli ojca, to odejde... A takie myslenie nie jest raczej zdrowe. No, przeraza mnie to wszystko po prostu.