reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Znasz to? Dzień ledwo się zacznie, a Ty już masz na koncie przebieranie w półśnie, mycie części do laktatora i gorączkowe poszukiwania smoczka pod kanapą. Jeśli w tym chaosie marzysz choć o jednej rzeczy, która ułatwi Wam codzienność – weź udział w konkursie i wygraj urządzenia Baby Brezza, które naprawdę robią różnicę! Biorę udział w konkursie
reklama

Starania po raz pierwszy :)

Sil i Ael ale ja nie powiedziałam ze ja popieram wychowywanie dziecka i chodzenie w ciąży w sterylnych warunkach!! Ani chuchaniu i dmuchaniu na siebie! Ja jem na co mam ochotę, pijam czasem kawę (może raz dwa w tygodniu nie więcej, ale pije bo lubię) Ale uważam żeby nic nie podnosić, czuję się zmęczona to siadam i odpoczywam. Nie jestem głodna... ale idę coś zjeść bo mam za niską wagę. Z dzieckiem podobnie... a nich się sbie bawi w piasku, zwierzęta tez mamy w domu i uważam ze to dobrze. Ale nie dam dziecku całować psa czy wkładać do buzi łopatkę z piaskiem... trzeba znaleźć złoty środek bo przesadzanie w każdą stronę jest złe. Sil pisałaś ze jadłaś ziemię... ja też i przez to miałam glisty... dużo leczenia i nerwów... ja wole tego swojemu dziecku oszczędzić...

Ja tylko chciałam zauważyć w wypowiedzi Ael ze nie nie do końca jest tak, ze co kiedyś dobre teraz też... Magdalena dobrze napisała! Kiedyś mięso było swojskie i zwierzęta były hodowane na naturalnych paszach... a teraz? Choroba szalonych krów... ptasia grypa itp... od czego to? Od tej chemii. Niestety nasze pokolenie jedząc tą chemie całe życie musi być ostrożniejsze.
 
reklama
Sil i Ael ale ja nie powiedziałam ze ja popieram wychowywanie dziecka i chodzenie w ciąży w sterylnych warunkach!! Ani chuchaniu i dmuchaniu na siebie! Ja jem na co mam ochotę, pijam czasem kawę (może raz dwa w tygodniu nie więcej, ale pije bo lubię) Ale uważam żeby nic nie podnosić, czuję się zmęczona to siadam i odpoczywam. Nie jestem głodna... ale idę coś zjeść bo mam za niską wagę. Z dzieckiem podobnie... a nich się sbie bawi w piasku, zwierzęta tez mamy w domu i uważam ze to dobrze. Ale nie dam dziecku całować psa czy wkładać do buzi łopatkę z piaskiem... trzeba znaleźć złoty środek bo przesadzanie w każdą stronę jest złe. Sil pisałaś ze jadłaś ziemię... ja też i przez to miałam glisty... dużo leczenia i nerwów... ja wole tego swojemu dziecku oszczędzić...

Ja tylko chciałam zauważyć w wypowiedzi Ael ze nie nie do końca jest tak, ze co kiedyś dobre teraz też... Magdalena dobrze napisała! Kiedyś mięso było swojskie i zwierzęta były hodowane na naturalnych paszach... a teraz? Choroba szalonych krów... ptasia grypa itp... od czego to? Od tej chemii. Niestety nasze pokolenie jedząc tą chemie całe życie musi być ostrożniejsze.

Ależ kochanie ja Ci nie zarzuciłam popierania wychowania w sterylnych warunkach. Ja tylko napisałam by nie dać się zwariować i dać się dziecku ubrudzić.
Dla mnie też głupie jest faszerowanie dziecka antybiotykami, jak załapie byle przeziębienie. Wystarczyłby moim zdaniem syrop jeśli to nie byłoby nic poważnego. Pierwszy raz ja antybiotyk wzięłam w wieku 18 lat...nie żartuje, po prostu moja mądra mamusia za co bardzo jej dziękuję, wyznawała zasadę, że po co się truć, nawet jak trzeba było się dłużej kurować to można się wykurować zwykłymi lekami i wszechobecną witaminą c.
 
ja się zgadzam z wami wszystkimi.
Czasy się zmieniły, jedzeni się zmieniło, kiedyś były choroby ale inaczej sobie z nimi radzono.
Teraz oprócz szczepionek, i niby łatwości z róznymi zarazami tworzymy nowe, bo stare się uodporniają, modyfikują i zaraz nowa zaraza.
Nie zatrzymamy postępu. Ale fakt ze trzymanie dziecka pod przysłowiowym kloszem, wyrządza mu więcej krzywdy, bo takie wypielęgnowane do przesady to wyjdzie na dwór dotknie klamki i zaraz zachoruję.
Pewena dawka bakteri jest potrzebna żeby organizm mógł sam wlaczyća nie tylko wspomagany lekami.
Także bądźmy ostrożne ale nie nadgorliwe, dbajmy o czystość ale szorujmy za każdym razem skóry w obawie przed bakteriami.
Z jedzeniem jest większy kłopot bo ta chemia jest już wszędzie i naprawdę bardzo mało produktów jest jej pozbawione.
A ekologiczne uprawy - ja w nie nie wierzę, bo powietrze jest skażone, deszcze, no ziemia.
A jak ktoś ma możliwość i sobie na działce posadzi to i tak czSAMI MUSI PRYSKAĆ bo szkodniki niszczą wszystko.
Za gerberami też nie jestem, lepiej w domu sobie mięsko ugotować, warzywka zmiksowac i jedzonko gotowe i świeże bez dodatków.
 
Jestem :)
Uff, tym ohydztwem odbija mi się co jakiś czas... ;/ ale dałam radę :) A Niunia jak się rozbudziła po tej glukozie, że ho ho.
Teraz jem zupę pomidorową, co by zabić smak. A i zapisaliśmy się na szkołę rodzenia :) w poniedziałek zaczynamy o 16.30 :)
 
Fifka, nie pisałam o sterylności do Ciebie, tylko ogólnie mi się właśnie nasunęło, że jeszcze pogłębiamy to, co świat zrobił takim chuchaniem, bo nie dotykaj pana, bo pan brudny ;)

Laura, popraw suwak, bo liczy się od dnia @ :) I masz przekłamane :)

Zapisałam się na weekendową szkołę rodzenia :) i muszę odwiedzić ginka przedterminowo, żeby dał zaświadczenie o braku przeciwwskazań do ćwiczeń... ech
 
dziwczyny gratuluję zapisania do szkoły rodzenia :))

ael: a co do sutków, to jak byłam u gina i moje oglądał to mowił ze sa jakoś to okreslił zamknięte, i co nie wiesz jak to się potem "otwiera" i czy to boli??
 
Propos bakterii, jak była ta straszna wrzawa z tymi ogórkami trutymi, co mi moja siostra wytłumaczyła. Tamta bakteria to nie jest taka, że człowiek miałby z nią pierwszy raz styczność. Tą bakterię mamy w sobie, w odpowiedniej ilości. A wyjątkowo nie mycie owoców, warzyw, nie mycie rąk po skorzystaniu z toalety właśnie mogłoby zaprowadzić do zwiększenia ilości tych bakterii przez co ona wywołałaby chorobę.
Ale człowiek nieświadomy co w sobie ma wpada w panikę i się zacznie domestosem sterylizować byle nie mieć kontaktu z wirusami czy bakteriami.

Lamia co do sutków, jak są zamknięte sam sutek jest wklęsły wtedy do środka, przez co utrudnione jest podanie mleka dziecku, dziecko się męczy i Ty będziesz się męczyć.
Otwarte wyglądają tak jakby środek sutka miał dziurkę nie jakąś strasznie dużą ale taką widoczną, a przynajmniej wydającą się że się widzi.
Wyczytałam w książce "Pierwszy rok z życia dziecka" by móc otworzyć sutki, łapiesz sobie albo Twój facet, bo jemu to więcej radości przyniesie, sutka w stanie podniecenia najlepiej, łapiesz z jednej strony kciukiem z drugiej palcem wskazującym i rolujesz sutka. W taki sposób sutek się otwiera i przygotowuje na karmienie piersią. Maścią możesz też smarować też pomoże.
 
Ostatnia edycja:
Ale ja ani tobie Sil ani tobie Ael nie zarzucam ze posądzacie mnie o przesadną sterylność :-D Ja tylko mówię ze się z wami w tej kwestii zgadzam.


Ael ja chowam tak zwierzęta. One jedzą dobrą karmę ale czasem dam im też owoc czy warzywka które lubią. Jedzą też ryby słodkowodne choć podobno to zakazane... i co? Żyją! Mój zwierzak kiedyś zjadł ziemniaka a ja nie zauważyłam i znalazłam tylko szczątki i nic mu nie było. A zwierzaki trzymane w sterylnych warunkach umierały po takiej dawce skrobi. Nie mówię tu o karmieniu mięsożernych fretek ziemniakami! Ale jak ona lubią marchewkę to raz na jakiś czas im nie zaszkodzi, a skoro jedzą znaczy ze brakuje im witamin.
 
reklama
Ale ja ani tobie Sil ani tobie Ael nie zarzucam ze posądzacie mnie o przesadną sterylność :-D Ja tylko mówię ze się z wami w tej kwestii zgadzam.


Ael ja chowam tak zwierzęta. One jedzą dobrą karmę ale czasem dam im też owoc czy warzywka które lubią. Jedzą też ryby słodkowodne choć podobno to zakazane... i co? Żyją! Mój zwierzak kiedyś zjadł ziemniaka a ja nie zauważyłam i znalazłam tylko szczątki i nic mu nie było. A zwierzaki trzymane w sterylnych warunkach umierały po takiej dawce skrobi. Nie mówię tu o karmieniu mięsożernych fretek ziemniakami! Ale jak ona lubią marchewkę to raz na jakiś czas im nie zaszkodzi, a skoro jedzą znaczy ze brakuje im witamin.

No i tak trzeba. Jak mi wtedy chomik chorował, przeglądałam forum chomikowe i rzucił mi się na oczy jeden temat. "Mój chomik zjadł ćmę, czy umrze od tego?"...no miałam ochotę gościowi nabluzgać, że jego zwierzę dostało dodatkową porcję naturalnego białka... Moje koty wrocławskie jedzą nerki wieprzowe, żyją.
Po prostu potrzebny umiar a nie przesadność, z którą mamy coraz więcej do czynienia przy mamuśkach szczególnie.
Zapewne każda z was jak mała była to u jakiejś rodziny albo na działce zgarnęła jabłko/gruszkę/czereśnię/śliwkę z ziemi, otrzepało z piasku wyczyściło o nogawkę spodni i jadło. To były czasy!
 
Do góry