Hej babolki, mam chwile.
Dzieki za trzymanie kciukow!!
Bylo tak, ze poszlam na wizyte, mala nie dala sie zmierzyc, zadnych przeplywow wlasciwie ginka nie dala zrobic, bo sie tak wiercila. Ginka dlugo probowala a ta mala sie coraz bardziej wkurzala. Pozniej zrobilismy ktg, no, ale mloda juz byla tak podbuzowana, ze tak okropnie kopala, ze wiecznie ten aparacik piszczal. Potem ginka z powrotem chciala te nieszczesne przeplywy zrobic. No, ale mloda sie nie dawala, dostala czkawki na dodatek to juz wszystko skakalo. Dlatego tez przez ta sytuacje, fakt lozyska przodujacego i ktg, ktore wyszlo zupelnie pozbawione sensu postanowila zostawic mnie w szpitalu, a ja w sumie sie zgodzilam, bo lepiej 2 razy sprawdzic, niz pozniej plakac. W piatek wieczorem monitoring juz wyszedl idealnie i na usg mala dala sie zmierzyc, a co najwazniejsze przeplywy. W sobote bylo wszystko super, dzis tez, wiec mnie wypuscili. Mam nastepna wizyte 5go lutego, a cesarke wyznaczyli na 15 lutego!!! Tego sie wlasnie obawialam! Wierze, ze w tym roku 15go bede plakac ze szczescia

Ogolnie w szpitalu niesle sie ubawilam, bylysmy w 6 na sali i oczywiscie moglysmy pogadac i posmiac sie, a kazda miala jakis dziwny przypadek
