Cześć dziewczynki!!! Mam ostatnio jakoś problem z pisaniem tutaj, w sensie, że nic nie mogę pogrubić, zrobć entera.... więc wszysto jest zlane... przepraszam za to. MADZIOREK - po Ksawerym już lepiej, wczoraj miałam lekkie załamanie bólowe.... ale nic. We wtorek idę na kontrolne KTG - zobaczymy co powiedzą, czy w ogóle coś powiedzą. A ja teraz wpadłam, żeby Wam opowiedzieć o historii mojej koleżanki, bo to ważna historia. Mam nadzieję, że ona nie ma nic przeciwko

Mam przyjaciółkę, która tak jak i ja od dawna dawna starała się o dzidziusia.... i nic.... chodziła go gienkologów, na monitoringi, brała lekarstwa, jej chłop sperme badał.... po bardzo długim czasie zapadł wyrok: tylko in vitro, jajowody kompletnie zapchane, plemniki słabe - nie ma szans.... Przyjaciółka zaraz po tej diagnozie straciła prace... załamała się.... bo teraz in vitro w gre nie wchodzi..... zaczęła szukać nowej pracy, żyć innymi rzeczami.... i NAGLE dostałam w zeszłym tygodniu telefon, który zaczął się tak "usiądź, muszę CI coś powiedzieć, mam nadzieje, ze nie urodzisz z emocji - jestem w ciąży!!!" NATURALNIE!!!!!! 8 tydzień. co mówią lekarze - CUD!!!!!!!!!!!!!!!!!! CUD CUD CUD!!!!!!!!! Słuchajcie staraczki, ja po tym uwierzyłam w CUDA!!!!! I musicie wierzyć, że Wam taki cud też się przytrafi!!! Bo są - ja znam osobiście

)))))