Aniu, no faceci są inni, tak już mają, chcą być dzielni , ale na pewno w środku przeżywa. Albo stawia taki mur, żeby się nie rozkleić. Ale rozmawiaj, to na pewno pomaga.
Madziorek - będę z niecierpliwością czekać na Twoją betę, a teraz czas cudów, no nie?
Karaiwina - ja też idę 27 grudnia już na dokładniejsze USG. Jak mi Pani dr powiedziała, ma nadzieję, że już wtedy mały człowieczek będzie do nas machać rączkami. Żeby tak było... Strach nie mija, zostanie. Ale dzisiaj jestem przeszczęśliwa. Taki wielki kamień spadł mi z serca.
Michalina, Marcela - końcowe odlicz być strasznie trudne, dni , godziny wolno płyną, ale już końcówka. Tyle pokonałyście.
Wiecie co, położna czy położnik maja taki piękny zawód. Witają nowe istotki na świecie. I pamięta się ich do końca życia. Czy to nie piękne widzieć szczęście i uśmiech na twarzy pacjentki , gdy lekarz pokazuje maleństwo na ekranie, albo tak jak mi dzisiaj bijące serduszko? Piękne to jest. Niestety też muszę przekazywać złe wiadomości, ale i tak tych dobrych jest o wiele więcej.
Magda - hop hop? No tak Zosia pochłanią Ją całkowicie, nic dziwnego. Madzia jeszcze w szpitalu chyba.