Eska - no no to Ty medialna kobitaka jestes

i nie dziwie sie, ze nie widac gdzie te kg schowalas, jak ty z takiej figury startowalas....

Celta - chyba kazda tak ma co jakis czas... trzymaj sie
Wspomnienia? Ja nie mam zadnych takich namacalnych. Pierwsze testy wyrzucilam, bo takie bladziochy byly i z jednego nawet wszystko zniknelo na drugi dzien, a za drugim razem robilam testy cyfrowe i wytrzymaly tylko 2-3 dni

Usg nie mialam, bo tutaj robia okolo 18 tygodnia pierwsze, a ze szpitala tez nie dostalam, ale juz i tak tam nie bylo nic widac... Jedyne co mam to wpisy w moim kieszonkowym kalendarzu.... czasami go przegladam i czytam co wtedy czulam.....
Wracam myslami do moich aniolkow, ktorz tego nie robi? Ostatnio nawet pytalam mojego K, czy mysli o tym, czy pamieta... powiedzial mi, ze jak pomysli o tym, to ma przed oczami ta starsza pania, ktora usg mi robila... (bo bylismy tam razem, Pamietam ona robila mi chyba z pół godziny to usg, bo chciala wykluczyc pozamaciczna...ona nic nie mowila, bo chciala wszystko dokladnie sprawdzic, a my... my patrzylismy na nia jak na wyrocznie, ze moze jednak, moze jest nadzieja...)
Mimo, ze minelo tyle czasu i nie mysle juz o tym tak czesto, to jak wracam myslami, to wszystko sie przypomina i boli tak samo...
Mika - mam nadzieje, ze Leos ma sie dobrze i wyniki tez super wyjda....
Madziorek - trzymam kciukasy... juz nie dlugo.... wytrzymaj, a nie sikaj na wszystko


Neta - takze trzymam kciuki zeby @ jednak nie przyszla
Ania - milej pracy
Pietrucha - niestety nie znam sie, ale mam nadzieje, ze wszystko ok po badaniach...
Martocha - dokladnie jak piszesz, te ktore stracily wczesniej cierpia, ale co maja powiedziec te, ktore juz byly przy koncu, albo mialy swoje dzieciatka w ramionach... to dopiero bol... ale fakt faktem trzeba patrzec do przodu i byc dobrej mysli
Ostatnio pytalismy Mikolaja czy chcialby miec braciszka albo siostrzyczke, a on "tak chce", a potem jak sie bawil, podszedl do nas i mowi takim smutnym glosem: "mamusiu, tatusiu, ja chce braciszka...." popatrzylismy sie na siebie i nie wiedzielismy co powiedziec... Powiedzialam, ze moze kiedys bedzie mial... Juz chyba narazie nie bedziemy zaczynac tego tematu...
Umowilam sie na wizyte do gina w Dublinie na czwartek na 12. Caly dzien poza domem i pewnie dopiero wieczorem wrocimy, ale mam nadzieje, ze cos sie wyjasni z ta moja cysta... Czy jest czy jej nie ma i dlaczego te jajniki mnie tak pobolewaja nie zaleznie od cyklu... Mam nadzieje, ze nie przyplatalo sie jakies chorubsko... Moze usg rozjasni moje obawy i bedziemy mogli z czystym sumieniem zabrac sie do roboty, a ja nie bede sie tym tak bardzo zamartwiac...
Pozdrawiam wszystkie dziewuszki

buziole
