Asaiczek18 bardzo mi przykro. Zapalam
[*] dla Twojego Aniołka. Wiem że dużo prościej jest zwalić winę na kogoś, w tym wypadku zapewne obwiniasz lekarza, jednak musisz wiedzieć że nawet gdybyś trafiła na wizytę dwa dni wcześniej, są niewielkie szanse żeby to cokolwiek pomogło. Na tak wczesnym etapie ciąży lekarze nie są w stanie nic zrobić aby pomóc. Jedyne co mogłaby zrobić lekarka, to dać Ci tabletki na podtrzymanie i kazać leżeć - miałam koleżankę która dostała właśnie tabletki na podtrzymanie i miała leżeć, a i tak poroniła. Dzidzia się nie rozwijała - co dały tabletki, to tylko to że dłużej czekała na oczyszczenie :-(. Wiem że przykre i bolesne to co piszę, ale czasami tak bywa i nic się nie da z tym zrobić choćbyśmy miały własne życie w zamian oddać.
Niestety nie ma złotego środka który Cię teraz uzdrowi. Strata fasolki to niestety żałoba po istotce którą zdążyło się już BARDZO pokochać. Polecam Ci stronę
Poronienie - informacje dla Ciebie - pomimo że na pierwszy rzut oka nie wydaje się najciekawsza, ja przerobiłam ją "od deski do deski" i uzyskałam tam odpowiedź na wiele nurtujących mnie pytań, na przemian czytałam i płakałam.
Chyba każda kobieta po stracie ma wiele czarnych myśli, między innymi takie że nigdy więcej nie będzie mogła mieć dzieci. Ale tak na prawdę przemawia przez nas strach - zazwyczaj to że jedną ciążę się traci, wcale nie oznacza że jest coś nie tak i nie będziemy mogły mieć więcej dzieci. Wiem że to Cię w tej chwili nie pocieszy, ale pewnego dnia to zrozumiesz i spojrzysz na wszystko od nieco innej strony.
A nadzieja zawsze umiera ostatnia. Ja chodziłam z obumarłą ciążą przez dwa tygodnie, dzidzia się wcale nie rozwinęła, pomimo tego i tak nie wierzyłam, leżałam 3 dni w szpitalu bo nie pozwoliłam sobie zrobić zabiegu bez potwierdzenia że beta hcg spada.
Trzymaj się, pisz do nas jeżeli coś Cię nurtuje. Tutaj nikt nie jest sam.