• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
No Pietrusia kawał Człowieka już! Jejku jak się cieszę. I dobrze, że bety już nie robisz. Teraz będzie dobrze, najgorszy moment masz za sobą. Ale co przeżyłaś to masakra. Czapeczki dziergasz? Ja zrobiłam dwie tak na próbę, z tego co miałam w domu. Kupiłam kolorowe włóczki i będę robić dalej już ładniejsze :)
 
reklama
Pietrusiu:-):-):-)
wklej jakas czapeczke :tak:


doris jak u Was? Czujesz podbrzusze? Moze wesprzesz sie homeopatia, zeby przyspieszyc poronienie? Mocno mysle

majdaczek
a jak Ty sie czujesz

motylkowa
jeszcze niestety nie wszystkie :zawstydzona/y: zaciazone
 
cześć dziewczyny:) W sumie to czaiłam się trochę czy pisać na tym forum czy nie :) Zaczęliśmy z mężem starania od sierpnia i już przeszłam dwie ciąże biochemiczne( choć tyle, że wiem, że jesteśmy płodni). Scenariusz wyglądał tak : test w dniu spodziewanej @ pozytywny (bardzo blada kreska) i beta w pierwszej 8,4 a w drugiej 13,95 a za 4-6 dniplamienie przechodzące w krwawienie(trwające o jeden dzień dłużej od normalnej @ i bardziej bolesne). Własnie dzisiaj to krwawienie ustało :) I mam takie pytanie do Was bo pewnie na tym forum niejedna przez to przechodziła..czy mam się zaczą przejmowac ?? Starałybyście się w tym cyklu czy odpuścic? Dodam, że bedę robic wszystkie badania "ciążowe" i hormony bo musze wiedziec czy jest okej. Podejrzewam, że moge miec niedomogę ciałka żółtego bo przed @ od jakiegoś już czasu mam 2-3 dniowe plamienia. Są to moje 2 cykle starań, nie mam dzieci(jeszcze) i trochę się martwie :) Wesprzyjcie dobrą radą :)(tak czy siak wybieram się do gina ale wiecie..)

majdaczku kochana a co u Ciebie??Przyznam że sledziłam Twoje posty bo byłam ciekawa jak dajesz radę..tulę mocno :*
 
Dziewczynki Kochane

Byłam dziś u gina, lada moment dostanę @, pęcherzyka nie udało się uwidocznić, gin na ostatniej wizycie wprawdzie mówił, że niby prawdopodobnie znalazł ale to jednak nie to. Ciąża gdzieś była, nie wiadomo gdzie, teraz już się chyba wchłonęła, czekam na @.


Muszę chwilowo odpocząć, przestać pisać, czytać, muszę oderwać się od starań, ciąż, tego że po raz kolejny się nie udało. Muszę zająć się pracą, czytaniem książek, przestać myśleć od tym, że znów za jakiś czas się nie uda, muszę się odstresować.
W związku z czym żegnam się na razie z Wami, dziękuję za pomoc, wsparcie, maile, telefony. Jesteście naprawdę Kochane! Tak wiele wam zawdzięczam!!!!!!
Czasami będę pewnie podczytywać, bo związałam się z BB, myślę że pewnie wrócę za jakiś czas, może w listopadzie....
Staraczkom życzę szybkiego zafasolkowania, ciężarówkom, szczęśliwych bezstresowych ciąż!!!!!
W razie co, kontakt na priv i telefon.
Buziaki dla Was!!!!!
 
Doris kochana az mi lezka sie zakrecila, tak "zzylam" sie z Twoja osobka. Ale rozumiem Twoja decyzje, do zobaczenia byc moze na watku ciazowym jak to bylo juz w marcu......
 
Pietrucha - no i superasnie! Tak trzymc! Lezec i pachniec, a wszystko bedzie dobrze:) trzymam nieprzerwanie kciuki:)

Doris - moze i dobrze robisz ze troszke odpuszczasz myslenie... zajmij sie czyms kochana, odpocznij, a na pewno za jakis czas przekarzesz nam dobre wiesci:) odzywaj sie czasem i dawaj znac co i jak u Ciebie:)

U mnie bez zmian, wiec sie bardziej nie rozpisuje:) buziole :)
 
Pietrucha jak ja czekałam na takie wieści :-D Kawał ludzika już masz w sobie, wspaniale :tak: Fluidki łapię, a co :-D

Doris będzie mi Ciebie brakowało, ale mam nadzieję, że szybko wrócisz z dobrymi wieściami :happy:

Majdaczek co u Ciebie?


 
reklama
Witam dziewczyny.
Dziękuje, że o mnie pytałyście. Fizycznie czuje się znacznie lepiej, krwawienie ustało, mam jeszcze lekkie plamienie, ale to już pewnie końcówka. Czekam na @. Wiecie może kiedy mniej więcej może nadejść?
Jeżeli chodzi o tą drugą stronę, czyli psychikę, to różnie bywa. Czasem jest źle, a czasem trochę lepiej. Teraz uczę się od nowa bycia mamą na pełny etat i dobrze mi z tym. Nawet nie przypuszczałam, że tak bardzo tęskniłam za najprostszymi rzeczami, np. za tym, że mogę odebrać dzieci ze szkoły i spędzić z nimi resztę dnia, a nie spieszyć się cały czas. Żyjemy teraz znacznie "wolniej". Dzieci są szczęśliwe, bardzo zmieniły się przez te prawie 2 tygodnie, widzę teraz jak bardzo za mną tęskniły i jak bardzo im mnie brakowało. Teraz mam dla nich więcej czasu, wczoraj nawet z młodszym synem grałam w piłkę :) Staram się jak najmniej myśleć o mojej tragedii, nie jest łatwo, ale jak jestem z moją rodzinką jest mi łatwiej.
Najbardziej boli mnie, że dopóki nie znajdę nowej pracy, to nie damy rady starać się o dzidzię. A znalezienie pracy w tych czasach nie jest łatwe. Może to egoistyczne myślenie, ale wydaje mi się, że najlepszym lekarstwem byłoby urodzenie zdrowego dziecka. Wiem, że to głupio brzmi, Ja nie chce tego straconego dziecka zastąpić nowym, mój aniołek zawsze będzie miał szczególne miejsce w moim sercu. Ja po prostu wiem, że to dziecko mogłoby przynajmniej po części wynagrodzić mi to co przeszłam i przynajmniej trochę pozwolić zapomnieć o tym bólu.
Na razie żyje z dnia na dzień, a czas pokaże co dalej.
"Bez względu na to ile razy się załamię i upadnę zawsze jest jakaś cząstka mnie, która mówi, że to nie koniec, że trzeba wstać i po prostu pójść dalej..." I tego się staram teraz trzymać :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry