Chciejka nie pamiętam wcześniejszych wyników. Ostatnio badałam to pare lat temu. Ale napewno mieściłam się w normach. Tabletek żadnych nie biorę (oprócz luteiny i witamin).
No nic. Dziś wieczorkiem wizyta to zobaczymy co lekarz powie. Zaczynam mieć już stresa. Jeszcze nie słyszałam serduszka. Narzeczony chce być na usg a ja boje się że okaże się coś nie tak. Nie martwie się tym, że będzie coś nie tak tylko tym jak on na to zareaguje... Mówiłam mu, że teraz to i tak za wiele widać nie będzie ale on i tak chce iść. Gdybym miała pewność że wszystko ok to bym się bardzo cieszyła że jest taki zaangażowany. Może poproszę lekarza żeby najpierw szybko sprawdził czy wszystko jest dobrze i jak będzie ok to dopiero go zawołam. A jak nie będzie ok to powiem że lekarz się nie zgodził żeby wszedł. Co o tym myślicie?
Chociaż z drugiej strony tłumacze sobię że skoro męczą mnie wymioty, piersi bolą i są większe, nie mam plamień to oznaki że wszystko ok. Wcześniej, dopiero po tym jak przestałam brać luteine, to zaczęłam ronić ale już wcześniej zauwwżyłam że piersi zaczęły maleć i włosy wypadać więc domyślałam się co się dzieje.
Sorki dziewczyny ale musiałam się wygadać. To chyba normalne że tak świruje przed wizytą, prawda?