• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Nanuliko- to po prostu OKROPNE co Tobie się przydarzyło :no:. Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić co musiałaś przejść.. Oczywiście serdecznie zapraszamy Cie do naszego grona.. Każda z nas straciła tutaj maleństwo. Staramy się 'oswoić; z tym wszystkim i 'ruszyc dalej'.
Ja straciłam maluszka w 9tc (serduszko przestało bić). Było to 09.11.11.
Teraz staram się o kolejnego malucha.. czuję się już dobrze..pełna sił i optymizmu :tak:.
 
reklama
mnie ginek uprzedził,że w 99% przypadków nic te badania nie wykrywają.
Jak kobieta choruje na jakąs poważną chorobę to wtedy takie badanie może to wykryć..
 
Dziewczyny, czy wy też po wynikach histopatologicznych spodziewałyście się więcej?
Ja muszę przyznać, że na żadne z pytań mi nie odpowiedziały...

Ja szczerze mówiąc też po histopatologii nie spodziewam się cudów i nowej mega wiedzy.... Lekarze w klinice mi powiedzieli że one jedynie wskażą czy coś jeszcze z maluszkiem było nie tak (poza tym co stwierdzili lekarze po usg)...

Gin moja jednak kazała nam się zgłosić z tymi wynikami więc idziemy w przyszłym tyg.... Ma nas skierować do poradni genetycznej...
W międzyczasie jednak zdecydowaliśmy z Moim S. że nawet jeśli te badania będą długo trwały (ponoć terminy są straszne jeśli chodzi o genetykę) to i tak zdecydujemy się na starania.... Badania owszem, zrobimy ale nie zamierzam czekać 1,5 roku tylko po to żeby być może nic się nie dowiedzieć.... Lekarze stwierdzili że mam 95% szans na urodzenie zdrowej dzidzi.... To co się nam zdarzyło było wadą rozwojową a nie genetyczną.... Jak to oni mówią? "Po prostu mieliście Państwo pecha"... Teraz łykam już kwas foliowy 5mg (a nie 0,4 standardowe) - wyczytałam i dowiedziałam się od lekarzy w szpitalu że są większe dawki, wcześniej nigdy się nad tym nie zastanawiałam..... Ponoć jest nawet 15mg, nic no póki co łykam 5 a zapytam ginkę co i jak....
ehhh to życie... zastanawiam się czasami za co mnie tak pokarało, kochamy się z S. na maxa!!! Na maxa chcemy tego dziecka a tu takie rzeczy.... Dzięki S. mam jednak siłę do walki o kolejne bobo - wiem tylko że będę schizować i panikować jak już się uda zajść.... Już w tej ciąży miałam złe sny i inne cudowne ataki paniki że "coś jest nie tak"....
 
czesc Laseczki ponownie :-)

Witaj Nanulika strasznie mi przykro
[*]
[*] dla Twoich Anioleczkow

no wiec tak, zrobilam test i jest... negatywny... ale nie robilam po nocy (za to nie sikalam prawie 6 godz wiec chyba odpowiednio dlugo??) i za cholere nie wiem jaka ma czulosc
no nic jak @ nie przyjdzie do piatku to powtorze tym razem z rana ;-)
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry