Jak ja chodzilam na kontrolne usg do szpitala (mialam rozowe plamienie) to byla tam jedna dziewczyna, ktora juz byla tam, zeby rodzic. I co 5 minut wychodzila na zewnatrz na papierosa. No krew mi sie w srodku gotowala jak to widzialam. Do tej pory to pamietam i jak stracilam swoje malenstwo, to nie moglam zrozumiec jak ona moze teraz rodzic skoro swiadomie truje swoje dziecko. A ja chociaz odpoczywalam, dbalam, chuchalam to i tak stracilam swoje. Swiat jest starsznie niesprawiedliwy.
U mnie nie wykryto zadnych nieprawidlowosci na ten moment. Chociaz jeszcze bede sie badac. Nawet plamienie sie zdarza i to nie wyklucza prawidlowej ciazy. Lekarze mi mowili, ze niektore plamia cala ciaze i jest wszystko ok, a niektore wcale a i tak jest zle. Wiec nie ma na to reguly. Dlatego ciezko zgadnac co moglo byc przyczyna. U mnie bylo tylko to, ze zarodek byl o 5 dni za maly. Co nie zgadzalo sie z terminem owulacji. Wiem dokladnie kiedy mam owulacje, bo mam zawsze bol owulacyjny. I o 5 dni opoznienia nie moglo byc mowy. Wiec mysle, ze jednak dzieciatko bylo zbyt male i za slabe, zeby przezyc.
Dokladnie Cie rozumiem, bo tez bardzo chcialabym byc znowu w ciazy i tylko mysle kiedy znowu owulacja, kiedy znowu zajde itd. Chociaz wiem, ze to nie jest dobry tryb myslenia. To znaczy ten caly stres zwiazany z tym "chceniem" moze sprawic, ze nie zajde tak szybko jakbym chciala. Wiec szukam sposobu, zeby przestac o tym myslec i zajac mysli czyms innym, jakims innym celem

Boje sie, ze znowu dostane okres i sie rozczaruje, kiedy nakrece sie za bardzo. Moje postanowienie jest, zeby czerpac radosc ze starania o dzidzie, ale byle nic na sile i niech sie dzieje co chce