Kochająca_mamo ze wstrzymanym oddechem czytałam Twojego posta. Ja mam nadzieję, że jeszcze trochę i też będę mogła takiego zamieścić, szczególnie z tak pozytywnym nastawieniem. Mnie położne namawiają do użycia gazu rozweselającego, muszę się zastanowić, wczoraj też w szkole rodzenia na sucho mi pokazywały jak wygląda parcie.
Po ciężkiej nocce, próbowałam spać koło południa, ale mała mi nie pozwoliła. Udało mi się teraz kimnąć 2h i czuję się trochę lepiej ale nadal bardzo zmęczona. Wiem, że ostatnio nie robię nic więcej tylko narzekam, ale dokonałam podsumowania ciąży, i tak: pierwsze 3 miesiące były do du*y, potem następne 5 super, i teraz ostatni jest ciężki. Myślę, że nie mam na co się łamać.
Myślę też, że Nina postanowiła się z nami pobawić w "chowanego" ;-) i tak prędko nie zawita na tym świecie, pozmieniały mi się trochę priorytety, nie mam już parcia że "musi" się urodzić w jakimś czasie. Najważniejsze, żeby była zdrowa, i żeby organizm sam był gotowy do porodu, jak trzeba to i poczekam do 10 października. Buziaki kobietki