reklama

Staranka by zostać mamą od 2010

Podwyżka i awans to mi raczej nie grozi ... :-( nie chcę aby ktoś wiedział że się staram, bo plotki murowane... a poza tym będą na mnie patrzeć tylko czy mi brzuch nie rośnie i snuć przypuszczenia, że coś jest nie tak jak dlugo nie będzie wychodzić... :-)
W sumie racja. My jesteśmy już rok po ślubie, więc pewnie i tak sporo osób spogląda na mój brzuch... ale co tam, jakoś mnie na razie specjalnie to nie rusza. :tak:
 
reklama
Dziękuję, jesteś kochana, ale potrzebuję teraz troszkę czasu bo mam gorsze dni - wiem że minie, bo musi - ale też musi minąć troszkę czasu!

Zdaje sobie sprawe,że wizyta i to co usłyszałaś pogorszyło twój nastroj-zdołowało. Musisz oswoic się z tym co usłyszałaś,by móc zagrzać się do walki. Wiem. Ja jestem tutaj i inne dziewczyny też,więc jak potrzebujesz to proszę żal się ile chcesz-jeżeli ma ci to pomóc!!! Pamiętaj po tych gorszych dniach przyjdzie lepszy czas i nowa nadzieja...a siły na walkę z pewnością znajdziesz....spójrz na małą i bedziesz wiedziała,że siły to Ty masz mnóstwo w sobie!!!!
 
Ja też jestem rok po ślubie... :-) Denerwują mnie tylko pytania ludzi.. kiedy będzie dziecko?? czy juz cos jest ?? itp... Jak można byc tak upierdliwym... przecież jak będę w ciązy to powiemy albo będzie widać... grrr
Wiem, ja też kilka razy słyszałam takie pytania. :-(
Najgorsze, że często taki uwag nie słyszysz ich od osób życzliwych, tylko od\ złośliwców, którym tak czy inaczej nie masz ochoty zwierzać się z tego typu problemów...
 
Agniesiar,przepraszam,ale nie wiem jaki był efekt twojej wizyty nie doczytałam tego...możesz mi napisać jeszcze raz?

Wiadomo tyle:

Pęcherzyk pękł ale za późno i teraz są dwie opcje:

-albo był przerośnięty i to co sie uwolniło jest do niczego - nie nadaje sie do zapłodnienia
-albo zwolnił w ostatniej fazie nie wiadomo dlaczego - może wina progesteronu
-do tego w niedzielę nie było przytulanek bo mój M ma problem z potencją i już nie mógł

Wiec szans na to, że sie mogło udać właściwie nie ma

Mój gin powiedział cyt., "czasem cuda sie zdarzają"

Dlatego nie dostałam niczego na podtrzymanie - bo nie wierzy za bardzo i musi zbadać hormony, a leki mogłyby to zafałszować.

No i nie do końca mu się chyba śluzówka podobała!
 
reklama
Zdaje sobie sprawe,że wizyta i to co usłyszałaś pogorszyło twój nastroj-zdołowało. Musisz oswoic się z tym co usłyszałaś,by móc zagrzać się do walki. Wiem. Ja jestem tutaj i inne dziewczyny też,więc jak potrzebujesz to proszę żal się ile chcesz-jeżeli ma ci to pomóc!!! Pamiętaj po tych gorszych dniach przyjdzie lepszy czas i nowa nadzieja...a siły na walkę z pewnością znajdziesz....spójrz na małą i bedziesz wiedziała,że siły to Ty masz mnóstwo w sobie!!!!

Staram się, ale do tego jeszcze przez to wszystko dochodzi do coraz większych zgrzytów z moim M - nie dajemy już sobie rady z problemem.

Ale to też musi się ułożyć - będzie dobrze!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry