reklama

Staranka by zostać mamą od 2010

reklama
Do piątku już niedaleko...zleci nim się obejrzysz. Pomyśl że ja kolejną wizytę mam dopiero 1 czerwca...więc co ja mam powiedzieć.
U mnie wsio ok...nic mi nie dolega poza tym że jestem głodna, W. nie ma już więc muszę sobie sama śniadanko zrobić.
 
Do piątku już niedaleko...zleci nim się obejrzysz. Pomyśl że ja kolejną wizytę mam dopiero 1 czerwca...więc co ja mam powiedzieć.
U mnie wsio ok...nic mi nie dolega poza tym że jestem głodna, W. nie ma już więc muszę sobie sama śniadanko zrobić.


no ja dzisiaj miałam dyżur w kuchni:tak: bo mój R to się troszku spieszył i taki zakrętas od rana że szok :szok:, także ja już od 6 po śniadanku :tak::-D:-D

co do wizyty to już sama nie wiem czy chcę na nią iść mam mega stresa :baffled: ale to chyba normalne :sorry2:
 
Co do wizyty to też tak miałam...mega stresior -> zupełnie niepotrzebnie! ;-)

I wiem ze teksty pod tytułem "nic się nie martw...nie denerwuj..."etc... nie działają, bo matka i tak swoje przeżywa.
 
Co do wizyty to też tak miałam...mega stresior -> zupełnie niepotrzebnie! ;-)

I wiem ze teksty pod tytułem "nic się nie martw...nie denerwuj..."etc... nie działają, bo matka i tak swoje przeżywa.


pocieszyłaś mnie Mysza bo już myślałam że jestem jakaś dziwna:tak: i zamiast się cieszyć to podchodzę do tego z dystansem :-( nauczona doświadczeniem :baffled: ale teraz mam mega opiekę lekarską furę leków i musi być dobrze no nie :tak::-)
 
pocieszyłaś mnie Mysza bo już myślałam że jestem jakaś dziwna:tak: i zamiast się cieszyć to podchodzę do tego z dystansem :-( nauczona doświadczeniem :baffled: ale teraz mam mega opiekę lekarską furę leków i musi być dobrze no nie :tak::-)

To zupełnie normalne...pewnie zauważyłaś że prawie każda zafasolkowana tak ma...nerwy, stresy, obawy czasami mogą się wydawać większe od radości.
Nie ma też co podchodzić z dystansem -> trzeba się cieszyć!!! Bo powód do radości jest ogromny!
Co do doświadczenia ... to Cię rozumiem doskonale. Mnie to spotkało całkiem niedawno, i kolejna dzidzia pojawiła się jak jeszcze żal i ból nie minął.
Lekami niestety też nie wszystko jesteśmy w stanie załatwić. Czasami może lepiej zaufać organizmowi i dać mu prawo podjęcia decyzji...już sama nie wiem, ale chyba tak myśląc jest mi łatwiej.
 
reklama
To zupełnie normalne...pewnie zauważyłaś że prawie każda zafasolkowana tak ma...nerwy, stresy, obawy czasami mogą się wydawać większe od radości.
Nie ma też co podchodzić z dystansem -> trzeba się cieszyć!!! Bo powód do radości jest ogromny!
Co do doświadczenia ... to Cię rozumiem doskonale. Mnie to spotkało całkiem niedawno, i kolejna dzidzia pojawiła się jak jeszcze żal i ból nie minął.
Lekami niestety też nie wszystko jesteśmy w stanie załatwić. Czasami może lepiej zaufać organizmowi i dać mu prawo podjęcia decyzji...już sama nie wiem, ale chyba tak myśląc jest mi łatwiej.


no jasne że leki niczego nie załatwią za organizm, ale chcę wierzyć że, za moje dwa aniołki teraz przyjdą dwa naraz :tak::-D i jeśli będzie chłopiec to będzie miał na imię Kajetanek tak jak 1 fasolinka miała być :tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry