Co do straszeń że możecie nie donosic, ja miałam podobno małe szanse dotrwac do 19, a jakos nie widze tego, bym sie rozdwoiła. Zresztą 12 dowiedziałam się ze jeszcze z 2 tygodnie, ale nakaz wizyty dostałam na 31 grudnia/2 stycznia, więc też nie wierze w te 2 tygodnie. Na tamtej wizycie będę miała USG stwierdzające wage małego (czy mi cukrzycowy olbrzym nie rosnie, czego nie wykluczam) i byc może ktg. Może sobie podjadę we wtorek przed wigilia na KTG, ale zobaczę czy bedzie mi się chciało.
Dziś byłam sama z Jankiem, co o tyle u mnie nowum, że zazwyczaj ktos oprucz mnie jest od kiedy mam osłabienia i bóle jak diabli. No niestety, mało przyjemnie jest u mnie, nie chwale się, bo i po co, troche ponarzekam, ale ciąża dała mi w koś aż nadto tym razem. No ale dalismy sobie radę, zrobiliśmy mini łańcuch na choinke (makaron i folia aluminiowa), pogralismy na keybordzie, obejrzelismy bajkę i było fajnie, tylko jak mnie kujneło/zabolało z pewnym momecie to myslałam, że padnę. Jeszcze tak mnie nie bolało, zdecydowanie w środku i jak doczągałam się do wc, to miałam odrobinę czegos ala czop śluzowy na wkładce. Ale jakos doszłam do siebie, potem tylko jeszcze seria w pecherz i sikanie co 15 minut (Janek zachwycony, bo mama tak fajnie biegała do wc

).
Rany, ale ja płaksa jestem dzisiaj

. zaraz czymś się zajmę, może pranie wyszykuje, może prezenty popakuje. Kurcze jeszcze nie wszystkie doszły... O znowu obrywam w pecherz.