Cześć dziewczyny. Kolejne dzieciaczki na świecie. Fajnie. Mój Dominik jakoś chyba nie ma ochoty posłuchać rodziców bo 5-y minął i nic. Ale mówiłam mu, że 5-go, 6-go niech wychodzi jak będzie gotowy więc może jeszcze dziś zrobi niespodziankę. A może wie, że ja jeszcze nie jestem gotowa ze wszystkim na jego przyjście i szkoda mu tatusia, który zostanie z tym całym bałaganem sam. Chyba muszę się szybko uwinąć z prasowaniem, sprzątaniem i ostatecznym pakowaniem torby...
Wczoraj po wizycie u gina już nie dałam rady dostać się do kompa, żeby coś napisać, zerknęłam tylko na chwilę na gorącą i tyle.
Gin zastanawiał się co ze mną zrobić bo trochę się boi tego mojego ciśnienia, żeby coś nie wyskoczyło nagle. Ostatecznie kazał mi przyjść na wizyty jeszcze 12-go i 19-go (termin niby na 22-go) ale gdyby ciśnienie podniosło się powyżej 150/110 to wsiadać w samochód i na ip. Zapytałam go czy zatem uważa, że przez te dwa tygodnie to raczej jeszcze nie urodzę i powiedział, że nigdy nie wiadomo bo jakaś gotowość skurczowa już jest i jak by się coś zaczęło rozkręcać to może się okazać, że urodzę. Wydaje mi się, że wpisał w kartę, że szyjka 1,5/1 więc może robi się powoli jakieś rozwarcie bo ostatnio było 1,5/op.
U diabetologa żadnych nowości, wszystko wygląda na to, że jest ok. Mam taką nadzieję. To już ostatnia wizyta przed porodem, następna jak minie 6 tygodni po porodzie, żeby zobaczyć czy wszystko się unormowało.
To tyle na razie. życzę wszystkim u których coś się zaczyna, żeby się na dobre dziś rozkręciło. Chociaż dzieciaczki w święto rodzone to ponoć mogą być trochę leniwe (chyba, że tyczy się to tylko tych niedzielnie urodzonych) ;-).