Cześć dziewczyny te rozpakowane i nie rozpakowane. Dominik śpi to może uda mi się chociaż pare słów napisać. Najtrudniejsze pierwsze dni uczenia się siebie nawzajem już chyba za nami. Dominik powoli stabilizuje sobie i mnie rytm dnia. Dziś co prawda dzięki temu musiałam go karmić w nocy 3 razy co 2,5 godziny ale przynajmniej karmienie trwało pół godziny i mały spał. Pierwsze noce to karmienie może i było 1 w nocy 2 ciut świt ale trwało 2 godziny zanim dało się go w końcu położyć, bo co chwilę mu się "głodomór" włączał.
Na początek musiałam małego dokarmiać butlą ale teraz na szczęście wystarcza mu mleczko z cycusia. Tylko troszkę go chyba gazy ostatnio męczą a mnie dieta bo sama nie wiem co mam jeść, szczególnie jeśli chodzi o to, żeby załapać trochę witamin.
Poza tym niestety moje ciśnienie nie zaszalało po ciąży i póki co wciąż jestem na tabletkach. W szpitalu zmniejszali mi dawkę a potem już odstawili bo do domu recepty nie dali. A ja po dwóch dniach w domu mierzę ciśnienie bo głowa mnie boli tak ciśnieniowo a tu 174/117. Wzięłam z powrotem tabletki i na razie spadło ale tabletki mi się kończą a jak tu iść teraz do lekarza?
Za to cukrzyca zdaje się ustąpiła i całe szczęście.
Aha może jeszcze krótko, bo jak mi się uda to opiszę więcej na wieściach z porodówek. Jak dojechałam do szpitala to okazało się, ze mam już 6 cm rozwarcia na sali porodowej 7 ale niestety nie pozwolili mi rodzic naturalnie bo lekarz się doczepił mojej operacji mięśniaka półtora roku temu i obawiał się, że moja macica jest osłabiona i może w trakcie porodu pęknąć jeśli w czasie tamtej operacji macica została naruszona. A ja niestety nie miałam szczegółowej dokumentacji pooperacyjnej bo to co wpisali w kartę wypisową nic nie mówiło a tu niedziela i brak czasu by dotrzeć już do dokumentacji. Swoją drogą, ze żaden ginekolog się tego nie czepnął wcześniej choć kilkoro oglądało ten wypis bo można było do tej dokumentacji dotrzeć i byłoby wiadomo czy cc jest konieczne. A tak to niestety skończyło się na szybkiej cc bo bali się, że za chwilę im urodzę.
Na szczęście po cesarce bardzo szybko doszłam do siebie choć bardzo mi brakowało małego w tych pierwszych godzinach kiedy leżałam na sali pooperacyjnej.
To chyba tak na szybko tyle. Oczywiście nie mam czasu poczytać co u Was. Czasem na szybko zaglądam tylko na gorącą, żeby zobaczyć kto jeszcze dołączył już do rozpakowanych.
Rozpakowanym gratuluję a nierozpakowanym życzę aby ten czas tulenia maleństwa przyszedł jak najszybciej a potem jak najszybszego "dogadania się" z tym małym strasznie wymagającym człowieczkiem.
