Moja dzidzia śpi, więc mam chwilę na bb.
Mała w nocy niestety robiła sobie dłuższe przerwy w spaniu i trochę musiałam ją nosić, żeby zasnęła... Rano była położna i mnie trochę zmartwiła. Powiedziała, że Klara ma przepuklinę pępkową :/ Widziałam, że pępek jest dziwny, taka kuleczka, ale myślałam, że taki po prostu będzie. Całe szczęście nie jest to duże. Za tydzień idziemy na pierwszą wizytę do pediatry i jak się do tego czasu nie wchłonie, to możliwe, że dadzą jakiś plasterek, ale z tego co czytałam w necie, to nie jest to dobre rozwiązanie. Do dwóch lat samo może się to wchłonąć, a jak nie, albo wcześniej będzie rosło, to konieczna operacja.
Czy może któraś z was się spotkała z tą przepukliną i może powiedzieć coś więcej?