Hejka. Noc ciężka bo z przerwami. Moje dziecko jadło co godzinę, albo ciumciało a ja zaspana nie pamiętam. Nie wiem czy mam kryzys laktacyjny 3 miesiąca i mniej leci czy co, ale leci coś tam. Więc jak dojna krowa przystawiam co chwilę i czekam aż przejdzie. Najgorsze te krzyki przed spaniem. Bawi się dwie godziny a potem w ryk bo zmęczona i na rączki. A czasem jak wezmę na rączki to ryczy jeszcze bardziej a po chwili jak znów wezmę to usypia. Wczoraj musiałam włączyć suszarkę. Nie wiem dlaczego nie może się wyciszyć przed snem. W domu spokój, nie kłócimy się nie dostarczamy jej sporo bodźców. Podobno dzieci tak mają, ciekawe jak wasze czy też coś takiego przechodzicie. Ona zawsze pięknie zasypiała obok mnie sama a teraz tylko rączki. Rano sama zasypia a zaczyna wariować w południe. Jak nie wyczuje momentu i jej nie zaczne lulać to zaczyna się jazda. Uciekam szykować się na bioderka bo muszę wyjść za godzinę. Podobno jak dziecko ma wyprostowane nóżki i fałdy na obu się łączą równomiernie to z bioderkami wszystko gra :-)
