Nie dopchałam się do skarbówki, jadę dzisiaj na 8.00. Wczoraj byliśmy na kontroli u alergologa, gdzie trochę czasu nam zeszło i prosto od niego pojechałam wyjaśnić sprawę PIT-u, byłam pod drzwiami o 14.25 a przyjmują do 14.30. W środku był jeden klient i trzy panie urzędniczki i... dupa blada, nie przyjęły mnie już.
Mam za to dobre info o Miśku, alergia pokarmowa jak za pomocą czarodziejskiej różdżki praktycznie minęła, pozostała jedynie na to nieszczęsne jajko, tzn może jeść rzeczy zawierające jaja w śladowych ilościach, ale odpada mu jajeczko w czystej postaci. No i przeszliśmy na normalne mleko, koniec z okropnym nutramigenem:-) Pozostała kwestia atopowego zapalenia skóry, lekarka powiedziała mi, że są dwa progi kiedy może zniknąć po ukończeniu 12 m-cy lub 3 lat. Istnieje niestety też możliwość,że zostanie to mu na całe życie, ale mam nadzieję,że nie. Miś jest już tak duży, że i maści zapisane są już inne i nie tak drogie, miesiąc temu zostawiłam na nie w aptece ponad 100zł, a wczoraj tylko 19zł(?!) Zaś w Rossmanie zakupiłam prowiant dla Miśka (mleka, kaszki, deserki itd) na jakieś 3 tyg i zostawiłam stówkę, a sam nutramigen na miesiąc mnie tyle kosztował, o deserkach i kleikach już nie wspomnę...
Ariska zatem życzę powodzenia w rehabilitacji Michasi, zdrówka dla niej, no i powodzenia na komisji lekarskiej.
Mi.nu wczoraj u alergologa była babeczka z dwu letnią córcią, pogadałyśmy sobie (głównie to ją wypytywałam;-) ) o umiejętnościach dzieci itd. Opowiedziała mi, że jej córcia nigdy nie raczkowała, zupełnie pominęła okres raczkowania, za to dość wcześnie zaczęła chodzić, bo mając 10-mcy. Może tak jest i z twoim skarbusiem:-) Ja ją dużo wypytywałam też o gaworzenie, bo ten mój jakoś dziwnie to robi, raczej piszczy i krzyczy, a rzadko słyszę jakieś sylaby... Babeczka się uśmiała z moich lęków;-) Podobno też tak panikowała, aż uświadomiła sobie, że każde dziecko jest po prostu inne:-)
Uciekam szykować się do skarbówki, Miśka zostawiam z moją 15-letnią siostrzenicą, pół nocy z tego powodu nie spałam brrr