Gdyniaka dacie radę, ja miałam ten sam problem jak chciałam do Warszawy jechać, w końcu mała lepiej zniosła podróź pociągiem niż samochodem:-) najgorszy był tłum ludzi w pociągu, ale Zośka była grzeczna, nie marudziła, nie płakała tylko grzecznie leżała
A my znów mamy problem z jedzeniem, nie wiem co się stało ale mała jak je obiadki to ma odruch wymiotny a po chwili się dusi, czy któraś z was miała coś podobnego u swojego dzieciaczka? aż boję się ją karmić. a deserki zjada normalnie