C
claudia4you
Gość
My czasami ledwo wiążemy koniec z końcem, ale cieszę się że mieszkamy sami
Jak były ze mną problemy, to moja terapeutka sama mówiła, że dopiero mi się polepszy jak przeprowadzę się na swoje ze moim
I jak ręką odjął
przestałam mieć napady paniki , co nas uspokoiło, był moment, że kardiolog do którego chodziłam nie polecał mi zachodzenie w ciążę , bo było pewne że nie donoszę......
Koszmar :-(
To wszystko przez nerwy
Jak były ze mną problemy, to moja terapeutka sama mówiła, że dopiero mi się polepszy jak przeprowadzę się na swoje ze moim
I jak ręką odjął
przestałam mieć napady paniki , co nas uspokoiło, był moment, że kardiolog do którego chodziłam nie polecał mi zachodzenie w ciążę , bo było pewne że nie donoszę......
Koszmar :-(
To wszystko przez nerwy

Zrobiła kłótnie z moim mężem że zachowuje się jak lokator i nie poczuwa się do obowiązków i że ona mu domu nie przepisze bo on nic nie dostał od swoich rodziców. W ogóle pojechała po nim i po jego rodzicach strasznie. Od paru dni chodzi jakaś naburmuszona i cały czas zaczyna z nami jakieś kłótnie. Dobrze że jutro wyjeżdżamy. Ehh nie wiem jak z nią wytrzymać na dłuższą metę