reklama

Styczeń 2012

reklama
Ja mamy niestety nie mam już, od 6 lat i baaaardzo ciężko mi jest mówić do teściowej mamo. Poza tym dzieli nas spora odległość, także używam tego słowa skierowanego do niej średnio raz na 3 tygodnie. DO teścia to w ogóle. Człowiek się różni od mojego taty o 180 stopni. Na tyle, że w niczym mi go nie przypomina, poza tym nie przepadam za nim zbytnio. I do teściowej jeszcze się przemagam mówić mamo, ale do niego to unikam jak ognia. Nie pasuje mi słowo tato skierowane do niego.
Teściowa nie ma córki, więc widzę, jak się strasznie cieszy tą całą sytuacją, że S mnie ma za żonkę i jeszcze nie dość że będę rodzić to jeszcze wnuczkę :) 2 kobitki w pakiecie do rozpieszczania, co mnie troche przeraża :)
Gosia doskonale Cie rozumiem... ja nie mam mamy od ponad 6lat.. taty od 12lat..
choć naprawdę mam dobrych teściów to nie przejdzie mi przez gardło żeby powiedzieć do nich mamo, tato.. rodziców ma się jednych! i nie bez powodu wymyślili słowa: teść, teściowa.. ja w ten sposób zaczynam pomału mówić.. bo widziałam że teściowej jest bardzo przykro jak mówię jej na pani.. i ona nie potrafi zrozumieć dlaczego ja nie mówię mamo... ach...

aaa no i gratuluję 34tygodnia :-)

asiuk zdrówka dla Twojego Bąbelka życzę! będzie dobrze!!
Justyś najlepszego dla Twojej mamci!!
Sabina witaj :)
Dorotka super filmik :-D
Venus ja też zrobiłam się głodna.. i mam ochotę na zupkę chińską.. mam takie nie z Radomia tylko takie prosto z chin.. przepyszne są.. choć wiem że nie zdrowe.. i za każdym razem jak chcę zjeść to biję się z myślami jeść czy nie jeść..
ja też bezmózg się zrobiłam :-)

a tak w ogóle witam się piątkowo :-)
codziennie rano jak się budzę pierwsza moja myśl czy to przypadkiem nie niedziela.. bo w niedziele odbiorę wózek i pierdółki dla mojego małego wielkoluda :-) już się doczekać nie mogę :-)

edit:
te pancakes robi się duże czy mają wyglądać jak racuchy?? i po zrobieniu ich jak to się je?? kroi się po prostu z góry na dół czy bierze się każdy placuszek osobno?? (głupie pytania wiem.. ale wiecie... bezmózg mnie jeszcze nie opuścił)
 
Ostatnia edycja:
to jest jakaś sieciówka amerykańska chyba, choc pierwszy raz sie z nią spotkałam.
Jak dostałam Menu chcialam kilka rzeczy zjesc :-)
Podają tam grillowane steki ( to akurat dla mojego A. nie dla mnie), stripsy z kurczaka z frytkami, do tego sosy ktore smakują jak takie prawdziwe amerykanskie wlasnie, frytki, grillowany łosos hamburgery wielkie z wołowiną, kurczakiem, dużo coli, soków, pieczywo czosnkowe, filet z kurczaka panierowany z pomidorami i mozarellą, i wiele innych :-):-)

w tyg moj A. je w domu u mamy obiady bo tam pracuje, i zdecydowalismy, że poki co w weekendy mozemy sobie pozwolic na wychodzenie na obiady do knajpy, nie musze gotować - wiec chodzimy często ;-);-)
 
A my z Wojtaszkiem wrocilismy od lekarza... do srody dalej siedzimy w domu...

Mnie sie wczoraj bardzo stawiał brzuch - dzis juz spokojniej, chodz jak bedzie powtorka to pojade na IP zobaczyc czy wszystko ok. jakoś zaczynam sie juz denerwowac ze termin juz tuz tuz....

Tez jestem ciekawa co u Mami
 
Asteria - to witam w klubie. Mi się znowu zaczął stawiać wieczorami. Wczoraj to juz momentami masakra. Aż się boje myśleć co będzie jak w końcu odstawię fenoterol i nie będzie niczego co by tę wściekliznę macicy trzymało w ryzach...
 
ahh, i dopiero teraz sobie przypomnialam, że wczoraj któraś mnie tak ładnie skomplementowała, i pytała o to jak to bylo kiedy sie dowiedzialam o ciązy :-)
w sumie, to zaczeło sie od mdłości, ktore na sile tlumaczylam sobie jakas grypą zołądkową czy cos, chociaz podswiadomie troche czułam, że to nie tak.. Ktoregoś wieczoru A. powiedział mi, że gdyby sie okazalo, ze bedzie dzidzia to on juz duzo o tym myslal, że sprzeda samochód poradzimy sobie, i rozczulił mnie tym, bo sama nie wiedzialam co myśleć. Mimo to, nie robilam testu przez jakiś czas, do momentu kiedy spotkalam sie z moim przyjacielem, i on zapro0ponowal zeby dla ' formalnosci' i rozwiania watpliowsci zrobic test. Pomyslalam - okej, niech sie juz wszyscy odczepią, udowodnie ze nie jestem w ciazy. Zrobilam test, odrazu wyszły dwie grube kreski. Zaniemowwilam. Zaczełam się smiac i mowic wkolo, ze to niemozliwe, ze pomylka. Poleciałą po kolejny test, i to samo. Byłam w szoku, przyjaciel moj sie cieszyl, że fajnie itepe, a ja bylam jak zamroczona.. Wzielam telefon i dzwonie do A. mowie ' kochanie, zrobilam test. Jestem w ciązy' a on : ' cisza. zadzwonie za 3 min' i sie wylaczyl. Zadzwonil zaraz i mówi że sie cieszy, że mam sie nie martwić, że dlaczego płacze, i pocieszał mnie. W pozniejszych dniach, mialam wiele watpliwosci, bałam sie powiedziec mamie, jego rodzicom, ale ciagle powtarzal mi bym nie płakała, bo trzeba sie cieszyć. Mamie powiedzialam to przez UWAGA gadu - gadu. moja mama jest za granicą, a że nie chcialam slyszec jej krzyku przez tel to powiedzialam jej na gg. Brzmialo to tak : kilka dni wczesniej oswiadzczylam jej ze musimy powaznie pogadac za jakis czas, wypytywala, i wkoncu napisalam ' jestem w ciązy' na co ona ' wiedziałam.' zdziwilo mnie to Nie krzyczała, nie byla zła.. Rozmawialysmy długo, szczerze powaznie, pytała co dalej, jak sobie chcemy radzić, i powiedziala tez że nie zostawi nas z tym samych nigdy, ze jestem jej corką chocby nie wiem co - od tego momentu wszystko sie zmmienilo. moje nastawienie, wiara ze bedzie dobrze. Potrzebowalam jej słów. Rodzice A. dowiedzieli sie na poczcie u siebie we wsi, i byla draka ;P mama jego płakała, ze nie damy rady, jednak po zobaczeniu zdjec usg rowniez zmmienila zdanie, i teraz mam w nich mega wsparcie :tak::tak:
 
reklama
Fazerkam, Gosia współczuje braku rodziców, ale co do mówienia "mamo" , "tato" do teściów to mi tak samo nie przechodzi to przez gardło.. ale może dlatego że z teściową wiecznie spięcia mamy, nawet wczoraj P. jakiś kawał opowiedział o głodzie a ona "no niedługo to Ty będziesz chodził głodny" .. oczywiście aluzja do tego, że nie będziemy mogli się utrzymać sami, bo na razie jeszcze obiady na dole teściowa gotuje.. i tak się to u nas zaczyna, ona coś powie a P. w obronie nas też coś i potem wojna..

Gabryś ja zanim zrobiłam test, to wiedziałam już że jestem w ciąży.. tak podświadomie to czułam, co do powiedzenia rodzicom to mojej mamie od razu powiedziałam w poniedziałek jak test zrobiłam (bardzo się cieszyła, tata dowiedział się dzień później) a rodzice P. w niedziele i też była draka.. tzn. o ile tata P. zareagował uśmiechem i stwierdził "mama i tak podejrzewała" , to teściowa wyszła z kuchni nic nie mówiąc,chyba z miesiąc się do nas nie odzywała.. nawet do teraz jakoś nie oswojona jest z tym. Bo teść to tam ze wszystkiego się śmieje, nawet mówi że może nam małego pilnować ;D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry