Dobry wieczór Drogie Mamy

Po pierwsze to tak, jak juz pisałam lęk towarzyszy nam wszystkim, mniej lub bardziej, ale ważne jest o nim pisać i dzielić sie między sobą, bo wtedy jest mniejszy. Zresztą jest to nieodzowny temat ciężarnych kobiet XXI wieku. Ja straciłam dwie ciąże, w 7 i 11 tyg., boję się kiedy moja mama rozpowiada wszystkim, że jestem w ciąży, bo słyszę swoją reakcję: "a bo to pierwszy raz..." i włos mi się jeży na głowie.
Mam cudowną córkę i to jest pocieszenie

, ale cuda sie zdarzają, moja gin wykrzyknęła na wieść o dwóch kreskach, że to cud! I czy to nie jest piękne, choćby promyk nadziei

. Dziś pomyślałam słuchając Rene Fleming na koncercie, że do cholery scenariusz nie jest tylko jeden, że ja przecież w głębi serca wiem co będzie, tak, jak wiedziałam ostatnio i wiem, że teraz przemawia przeze mnie strach a nie intuicja czy duch mojego dziecka.
Zrobiłam na początku roku wiele badań, również genetycznych, znalazłam więcej przyczyn aniżeli było trzeba, w oczach lekarza gasł ogień kiedy na mnie patrzyła... Będąc kiedyś w śródmieściu weszłam do Lilou, kupiłam dwie bransoletki, na jednej kazałam wygrawerować imię mojej córki, drugą pozostawiłam pustą, bo przecież nie wiem kim będzie... po dwóch miesiącach zaszłam w ciążę i usłyszałam "cud".
To nie pierwszy cud w moim życiu, trudnym skądinąd, i wiecie co? Czekam na następne. Właśnie zrobiłam na nie miejsce.
Ania.