Nice-girl, o rany, jaki słodziak

No właśnie, dziewczyny... Ciężki temat dla mnie poruszyłyśmy. I mama i teściowa są super kochane, ale mieszkają kawał od nas (może właśnie dlatego

. Jak byłam w pierwszej ciąży, która się niestety nie udała, powiedzieliśmy wszystkim od razu! Wszyscy się strasznie ucieczyli. A dodatkowo mama z teściową za pewnik wzięły, że do mnie przyjeżdżają przynajmniej na MIESIĄC (2 tygodnie przed porodem najlepiej, bo wtedy to już łyżeczką do buzi sobie nie trafię, taki będę miała brzuch), żeby mi pomóc, bo samemu to cięęęężkoo.. W końcu zluzowały i stwierdziły, że owszem przyjadą - ale nie na raz

Dziewczyny, ja nie wiem co o tym myśleć. Tamtym razem dylemat nie trwał zbyt długo, bo w 9tc poroniłam, ale teraz pewnie będzie podobnie. A ja nie wyobrażam sobie siebie i mojego M w całkiem nowej dla nas sytuacji, z całkiem nowym małym człowieczkiem i ... mamą, albo teściową. I to wszystko na 55m2. Ja nie mam problemu, żeby im grzecznie podziękować. Pytanie: czy powinnam? Teraz uważam, że najlepiej dla nas, żebyśmy przeżyli to we trójkę. Ale boję się, że to wszystko mnie przerośnie i nie dam rady
Jak Wy radziłyście sobie z pierwszymi maluszkami? Były jakieś posiłki w domu?

Mama, teściowa...?
PS. A co do mówienia, to u nas wiedzą moi rodzice, dwie moje przyjaciółki i szwagierka. Reszcie powiemy po pierwszym trymestrze. Nie mam problemu, czy wytrzymam, bo pamiętam, jak to było, kiedy trzeba było wszystko odwołać...
