Cześć Dziewczynki.
U nas bardzo ciężki poranek

Noc z resztą też...
O 2:30 dostaliśmy tel. że pracownik mojego M. miał poważny wypadek samochodowy za granicą, walczy w szpitalu o życie. Trzeba było poinformować rodziców chłopaka, ale w formularzu osobowym znaleźliśmy tylko ich adres zameldowania w Rzeszowie, natomiast dziewczyna która z nim pracuje twierdziła, że jego rodzina przeniosła się do Warszawy. Zero numerów kontaktowych, tylko znowu adres. Potrzebne były pilnie informacje dla lekarzy na temat przebytych operacji, alergii etc. poza tym chłopak jest nieprzytomny, a trzeba podjąć decyzję o ryzykownym transporcie do innego szpitala, więc wymyśliłam, że nie ma co kombinować tylko zadzwonić na policję do Rzeszowa i Warszawy, żeby wysłali kogoś do tych rodziców i poprosili ich o natychmiastowy kontakt z nami. W Rzeszowie uwinęli się w 20 minut, a w Warszawie oficer dyżurny stwierdziła, że... musimy im wysłać w tej sprawie pismo z prośbą o taką interwencję. Co za baba - zero empatii

M. już się zbierał żeby jechać pod ten warszawski adres, ale martwiliśmy się czy ktoś w ogóle otworzy - ja bym w środku nocy, czy nad ranem nikogo obcego do domu nie wpuściła.
Na szczęście zanim M. wyszedł zadzwoniła mama tego chłopaka - Bogu dzięki byli jednak w Rzeszowie.
Trzymajcie kciuki kochane za tego chłopaka, szczęście będzie mu baaardzo potrzebne

I pasy zapinajcie w aucie
A z dobrych wiadomości moja koleżanka w ciąży

Ma już roczną córcię i ostatnio żaliła się, że od cesarki jeszcze nie dostała okresu, więc opierdzieliłam, że ma pójść do lekarza i zrobić z tym porządek, a w ogóle to może zacząć od zrobienia testu ciążowego

No i wykrakałam!!! Koleżanka trochę przerażona, bo totalnie nie wie który to może być tydzień - w ostatniej ciąży brzuch zrobił się widoczny dopiero gdzieś w 7 miesiącu, a poza tym jej mąż przez ostatnie 3 miesiące przez większość czasu w rozjazdach. Oczywiście dziecko jest jego, ale dziewczyna się stresuje, że on się będzie zastanawiać jak to się mogło stać i kiedy



Za nią też trzymajcie kciuki.