Hejka,
Nie było mnie raptem wczoraj od rana a tu takie wieści od Hope

3mam kciuki za nią i malutką!
Kasieńkom - spóźnione ale szczere najlepsze życzenia

Fifka, Akuku - ja to bym już chciała brzuchol niżej poczuć, bo są dni że oddychać ciężko.... Ale rozumiem, że Wam też nie łatwo.
Bandyta - Ty to masz zapał do tej szkoły! Podziwiam normalnie

A rzucanie szklankami, to też moja domena i kopanie wszystkiego co pod nogą - czyt. mebli

W weekend miałam doła, bo mój pomimo mojego wyraźnego niezadowolenia wyszedł sobie z towarzystwem z pracy na imprezę. Niby nic, ale tak to nigdy nie chodził, a jak babę ma grubą i nieatrakcyjną w 8 miesiącu w ciąży w domu, to mu się nagle zachciewa. A jeszcze jak mi prawie przeszło, to w sobotę jego kochana siostrzyczka (chyba chcąc mi lub jemu zrobić na złość) wyszukała na FB fotkę z tej imprezy , na której mój całkiem uchachany świetnie się bawi. No toż mnie dopiero wzięło! I wiecie co - najgorsze, że nie złość, ale żal taki i przykrość... No wyłam cały weekend - to chyba ciąża tak na mnie działa....
A wczoraj wieczorem się godziliśmy

I dziś już lżej, choć i tak mi przykro gdzieś głęboko w duszy...
Ale dziś mam temat zastępczy na użalanie się nad sobą

, bo od rana pawiuję - nie wiem, czy coś mi zaszkodziło, czy jaki czort :/ I ogólnie tak mi się jakoś wydaje, że spuchnięta jestem na twarzy...
Dobra, kończę Was zanudzać, jak mi się co ś przypomni jeszcze to napiszę.
Dziś pomidorówka na obiad - tak mnie jakoś naszło na taką z ryżem, jak w przedszkolu mi kiedyś serwowali
