Dziewczyny, ja nie wiem co się ze mną dzieje... codziennie zjadam kilogram mandarynek. Siadam z nimi i pochłaniam. Takie są.... 3xS - słodziuchne, smaczne, soczyste. No nie mogę się powstrzymać. Czuję jak bym wpadła w nałóg mandarynkowy, no normalnie jestem w ciągu (i jak nałogowiec kryję się z tym przed moim M na zasadzie "mandarynki, nieeeeee. Dziś nie jadlam. A, te obierki? To z wczoraj") I codziennie jak zachodzę do warzywniaka to nie mogę się powstrzymać...
Z jednej strony wiem, że nadmiar witaminy C może szkodzić, a z drugiej wmawiam sobie "aaa, to się wysika"
Ratunku....