Niech już będzie jutro i ten mój mąż do pracy idzie.
Tak mnie wkurza to jego olewanie mnie, że już słów mi brakuje.
Dzisiaj chciałam z nim o foteliku ogadać - nie da się, bo akurat przyszedł Tymek.
Później Nikola przyszła z jakąś sprawą...
Nie zrozumcie mnie źle - ja wiem, że dzieci są najważniejsze i cieszę się, że Ł poświęca im dużo uwagi, ale ja jestem tu jak piąte koło u wozu.
Nigdy nie ma czasu na chociażby krótką rozmowę za to na telefonie z kimś potrafi ponad godzine gadać.
Wieczorem też nie można pogadać, bo przecież on coś w tv ogląda i świat przestaje dla niego istnieć i żeby mi odpowiedział to muszę się wydrzeć, a wtedy oczywiście jest afera, że co ja się dre..
Wiecie co to chyba nie jest mój weekend po prostu

Idę kończyć tą czapkę, bo może chociaż to mi dzisiaj dobrze wyjdzie
