Agulqa to też tak nie dokońca, że nikt ich na służbie nie puści.
Wielu się po prostu nie chce.
Nawet mój kolega sam powiedział, że w czasie służby mogą iść normalnie na silkę, ale większość jest zbyt leniwa i chodzi dosłownie kilka osób.
Też dlatego, że nie ma przymusu, nie mają egzaminów sprawnościowych w trakcie trwania służby.
Mam wielu znajomych w policji, którzy zamiast iść na siłownię wolą sobie prywatne sprawy pozałatwiać.
Po pracy z kolei idą na piwko lub kilka odstresować się.
Coś w tym jest, że mówi się, że w wojsku i policji jest największa ilość alkoholoków i rozwodników.
Mój mąż cos się nie odywa.
Nie wiem czy już jest po biegu czy przed.
Miałam robić zupe z dyni, ale taka twarda sztuka mi się trafiła, że za chiny jej nie pokroję.
Muszę czekać na męża i dopiero zacznę robić.
Dobrze, że zupe z dyni robi się raz dwa.