U mnie akurat siatkówka jest na co dzień na topie. Mój M. zawsze ogląda jak tylko coś leci. Za to piłki nożnej prawie się nie ogląda.
Ale to chyba wynika z tego, że mój M. sam prze wiele lat grał w Czarnych Radom w młodzikach no i jeszcze później trochę. W końcu zrezygnował bo mu się nie chciało na treningi chodzić. W wieku 17-18 lat wygrali koledzy. Ale jak jeździł na różne zawody to często grał przeciwko niektórym siatkarzom, których można było podziwiać wczoraj. Śmieję się, że jakby nie był taki leniuszek to może też bym mu teraz mogła kibicować :-)
Ale z moim Marcinkiem fajnie się siatkę ogląda. Komentuje wszystko niczym komentator w telewizji. Zazwyczaj jest tak, że najpierw on coś mówi, a potem to samo słyszę w TV.