Moja położna to kazała werandować chyba po 2 tygodniu. Stopniowo wydłużać czas. Po miesiącu chyba na dwór, ale że był niezły mróz to pierwszy spacer był na podwórku na chwilę. A mądra lekarka powiedziała, że do 3 miesięcy w domu. Szalona jakaś...położna stwierdziła tylko, że to dziecko to ona chyba ukisić chciała w tym domu.



