No i znowu nie doczytałam z weekendu, za dużo piszecie...
Nie uwierzycie, moje dziecko uznało zmianę czasu za coś normalnego... co prawda obudziła się tuż po 6 nowego czyli tak jak nornalnie, ale bez problemu przekonałam ją do dalszego spania i obudziła się po 8 rano....aż nie mogłam uwierzyć...
Weekend spędziłam z małą, mój M siedział i programował. Ale była nawet grzeczna więc jakoś się nie zmęczyłam. W sobotę sadziłyśmy drzewo w parku u nas na osiedlu, była muzyka i darmowa grochówka:-)
Na wigilę zobaczę jak się będę czuła, albo pojedziemy do mojego ojca- ale to 200 km- albo do teściów we Wrocławiu.
Aha, i dalej kaszle... w aptece powiedzieli, że nie ma nic wykrztuśnego dla kobiet w ciąży, masakra. W czwartek idę znowu do lekarza ale nie wiem czy dotrwam...