• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Styczeń 2015

Alecta- nie wiem co doradzic, ja osobiście nie rodzę w szpitalu który jest u nas powiatowym, jadę do innego powiatu. Właśnie dlatego że rodzilam tam swoją dwójkę,mam tam swoja ginke i znam lekarzy. To prawda że mam tam dalej, ale będziemy jechać :)
 
reklama
No, ale ja do swojego mam ponad 500 km :-/
Gdybym miała odległość jak do Rzeszowa to bez wahania bym pojechała.

Znowu skurcze mnie nawiedzają.
Ja nie wiem czemu one zawsze na wieczór przychodzą nawet jak w ciągu dnia nic nie robię :-/
 
Chyba bym nie zaryzykowała z własnej woli porodu w szpitalu, co do którego jestem pełna obaw. Nawet jakby był po drugiej stronie ulicy. Co innego gdybym wyboru nie miała...
 
Nulini ja nie kumam z czym oni czekają zawsze?! Przecież 10dni przed to przecież naprawdę niewiele. A u mnie było podobnie skurcze silne były dziecko już główka bardzo nisko ale szyjka nie wzruszona i przez ostatni miesiąc raz na tydzień byłam w szpitalu bo myślałam że to to a oni mi pomóc nie chcieli "przecież ma pani 3 dni do terminu" a to ze ktoś strasznie cierpi to ich nie obchodzi

Nawet nie wiesz, jak mnie to wkur.wia!!! I później się słyszy, że poród 20h!!! Przecież to szlag człowieka trafia, zamiast przyspieszyć, to czekają ch.uj wie na co :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:

Ja też zawsze się zastanawiam Na CO CZEKAJA!

Mnie się tylko jedna odpowiedź ciśnie na usta - na kopertę :baffled:

alecta, ja jak czytam takie historie, to od razu "wstrzymuję oddech" i czekam na ruchy :dry: I teraz generalnie robię tak, że staram się raz na godzinę poczuć Młodego...
 
Rzeszowa też nie znam, a jedynie słyszałam o nim.
Z dwojga już jednak wolę swój, bo tu chociaż mam swojego gina i żona mojego szefa jest tu położną.
Eh chyba właśnie przez takie historie zaczynam za dużo myśleć :-/

Doggi przestań z tymi skurczami, bo jak Ty masz to ja też :-P
 
reklama
Dziewczyny pewnie uznacie mnie za wariatkę, ale trudno, zaryzykuję :sorry2:

Tak jak ostatnio dziecko ruszało się mniej (przez 3 dni) tak dzisiaj przechodzi wszelkie granice... Obudziło mnie już nad ranem kopniakami, a przez cały dzień skacze jak szalone... brzuch faluje, ruchy bywają gwałtowne, jest i wypychanie i kopniaki i to prawie bez przerw... Nie wspomnę już o tym, że zaczyna boleć, bo kit z tym.
Ale podobno jak zbyt gwałtowne ruchy to też niekoniecznie dobrze? Naprawdę się martwię :-( od razu mam wizje, że zaplątało się w pępowinę czy coś.

Napiszcie czy też tak miałyście, bo nie wiem, czy to może być po prostu normalne? W końcu dziecko coraz silniejsze. Może przez te 3 dni zbierało siły? Macie tak? Albo miałyście w poprzednich ciążach? Pomóżcie please
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry