Oj skąd ja to znam.... też już bałagan mnie wkurza ale co posprzątam to zaraz Dominika przeleci przez pokój jak tornado i robi się burdel
Oczywiście mamuśka i ojiec tego nei rozumieją bo powinno być wszyskto jak w pudełeczku
Powiem Wam że chwilami nie mam siły. Dominika daje w kość, to bardzo aktywne i absorbujące dziecko. Sama nawet chwilę nie posiedzi, muszę być cały czas z nią, nic przy niej nie da się zrobić.
Wsparcia nie mam od nikogo. Mąż wychodzi do pracy o 5, wraca koło 16-17. W czwartek do 21 pracuje. Wracam zmęczony ale w miarę możliwosći pomaga. Wykąpie Domi, czasem zrobi obiad. Rodzice i siostra .... więcej zrobią zamieszania, napsują mi nerwów niż pomogą. Jak wezmą Domi to na 15 minut i tyle bo ich męczy i chcą odpocząć
Co do rodzeństwa to mam młodszą o 7 lat siostrę ale nie mamy dobrego kontaktu. A to wszystko to wina metod wychowawczych moich rodziców. Ona jest dla nich idealna, nigdy nie dostała kary. Siedzi z mamą i wszystkie ploty znosi. Pracy sobie sama nie umie załatwić a jak ja jej zorganizowałam u mnie w pracy to teraz słucham że ją na coś więcej stać. Normalnie wstyd mi za nią. Kase od rodziców, ciągnie ,samochó dostąła, tatuś tankuje....
Ogólnie szkoda gadać bo mi nic nei pomagają a też łatwo nie mam
Mama tłumaczy to tym że młodsze zawsze ma lepiej.... i że zrobię o samo jak będę miałą drugie dziecko