reklama

Styczeń 2015

nieobecna,mcPearl- ja miałam tylko morfologię, mocz, glukozę i jeszcze jedno ale nie pamiętam. teraz dopiero dostanę litanie... współczuję kosztów- na ja porównując do was to miałam tylko "50zł" ale zawsze- i w dodatku na własne życzenie i z lenistwa bo mogłam jechać do przychodni :zawstydzona/y: i zawsze 50zł w kieszeni :sorry:

nulini- to też miałaś widownię:-), u mnie chwilę po porodzie jeszcze na porodówkę przyszedł tata (też ratownik) i koleżanka teściowej lekarka, a poród odbierała pielęgniarka- sąsiadka rodziców i się właśnie wszyscy śmiali, że dawno nikogo z takimi znajomościami nie mieli :-D mi to o tyle pomogło, że do szycia dostałam znieczulenie bo podobno w moim szpitalu nie dają :szok: ciekawe jak będzie teraz bo mąż już tam nie pracuje tylko tata... ale ojca to na porodówce nie chce :zawstydzona/y:

jezyk- ja właśnie uważam, że czasami to trzeba krzyknąć na ciężarną bo często pojawiają się księżniczki które przyszły rodzić w szpilkach i pełnym makijażu i oczekują cudu. Te opowieści o krzyczących pielęgniarkach często powstają jak kobieta wymaga od personelu żeby to oni za nią urodzili... nie wiem czy rozumiecie o co mi chodzi :eek: ale często krzyki są bardzo uzasadnione :sorry: by postawić rodzącą do pionu....
 
reklama
Żelka mi przy drugiej ciąży moja gin powiedziała, że jak poród będzie sam postępował bez żadnego problemu to mogę spokojnie rodzić, ale że młodemu się w ogóle nie spieszyło, a wywoływać nie mogli to była druga CC. W ogóle strasznie mi brakuje mojej poprzedniej gin, bo to na prawdę cudowna kobieta z powołaniem. Ten lekarz jest ok, ale... No właśnie jest tu jakieś ale które nie przekonuje mnie do niego na 100%

Wysłane z mojego GT-I9300 przy użyciu Tapatalka
 
malinka, krzyknąć na księżniczkę - OK, ale jak słyszę tekst "nie drzyj się, nie Ty pierwsza nie ostatnia rodzisz", to mnie telepie, takie traktowanie taśmowe, zamiast podejść indywidualnie... Wiem, że położne na tym zęby zjadły, ale jakby mnie ktoś takim tekstem przy pierwszym porodzie rzucił, to bym zagryzła!
 
Alecta - też bym chciała rodzić naturalnie.. Ja mam bliznę straszną (robią mi się bliznowce) i jedyny plus cc to by było to, że może kolejna będzie ładniejsza i w końcu założę jeansy.


Nulini - u mnie w szpitalu nie ma osobnych sal dla porodów rodzinnych. Jest jedna wielka sala rozdzielana (ale nie całkowicie) ściankami z karton gipsu.


malinka - ja tam na poród jechałam w pełnym makijażu i z wyprostowanymi włosami :D ale na mnie nikt nie krzyczał, może dlatego, że współpracowałam jak tylko się dało, nie darłam się i aż się dziwię, że byłam taka miła i kulturalna w takim bólu. :)
 
Wyliczyłam, że koszt to około 230 zł + posiew moczu (bo zawsze wychodzą mi bakterie), czyli jakieś 260 zł.

Mam do zrobienia: ob, morfoligię, glukozę, kreatyninę, białko, badanie moczu, przeciwciała coombsa, WA, hbs, hcv, hiv, toxoplazmoza, igm, tsh.
no właśnie mnie to strasznie wkurza, bo zdzierają składki na opiekę zdrowotną, a jak człowiek chce być traktowany indywidualnie i z zainteresowaniem przez lekarza, zazwyczaj musi zapłacić:wściekła/y:
dlatego ja chodzę do dwóch lekarzy - na razie na nfz, a do prywatnego, który będzie prowadził moją ciążę wybiorę się w przyszłym tygodniu. Dzięki temu przynajmniej za badania skierowane od państwowego nie płacę....
 
Nulini bleeee ja mojemu bym nie pozwoliła się opatrywac. Przy porodzie był ale siedział przy mojej głowie wiec nic nie widział ani on nie chciał widzieć ani ja!

bada m. PRACUJĘ NAD TYM!
Ja nie miałam w nosie, nie ma zaglądania i koniec

Nulini ale to nie jest zmuszanie męża do bycia przy porodzie, ja mojegov potrzebiwalam jako wsparcia i spisał się choć pod koniec jak mnie zaczął głaskać po ręce i całować i chlipać to musiałam na niego huknąć żeby się ogarnął i potem mi dziękował ze nim potrząsnęłam no on już odplywal i mówił ze rozkleiłby się na amen (mój się szybko wzrusza, płaczką jest ;) )

McPearl mój przeciął pępowine i ryczal równocześnie u pytał cały czas cxy to nie boli mnie i Oli ;)

Uciekam na paznokcie a potem festyn na powitanie lata do przedszkola :)

Jutro Olis jedzie do moich rodziców na boże Ciało i małe wakacje w czwartek mnie nie będzie, cały dzień śpię ;))
 
Co do porodu to wiem, że mojemu mężowi położna powiedziała że mam niski próg bólu. Już wiedziała co ile mniej więcej mam skurcze i wchodziła jak się skurcz kończył a wychodziła zanim zaczął. Od godziny 10 do 20 na każdym skurczu się darłam jakby mnie ktoś ze skóry obdzierał. Dopiero następnego dnia po porodzie ta położna odwiedziła mnie na sali i powiedziała że poród by bardzo trudny bo pisały się silne skurcze a rozwarcie się nie zwiększało. Nawet silniejsze dawki oksytocyny nie pomagały. A jak mnie odłączali od oksy to skurcze ustępowały.

A moim szpitalu płaciłam za sale 300 zł bo chciałam poród w wodzie. Wkońcu w wodzie nei urodziłam ale dużo siedziałam w wannie i to trochę pomagało. Minusem w tym szpitala jest brak znieczulenia.
Cieszę się zę nie było żadnej rodzącej na sali obok
 
reklama
Ja chodzę na nfz i też płaciłam 100 zł,więc współczuje chodzącym prywatnie
Nieobecna ja miałam krew,mocz,glukoze,toxoplazmoze,hiv,hcv i igm chyba tyle,a tsh i wszystkie inne hormony robiłam miesiąc przed ciążą a raczej w cyklu w którym w nią zaszłam
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry