hej, nie zaglądałam bo nie było ani sił ani czasu...
Aguś strasznie mi przykro :-( żadne słowa nie są w stanie pocieszyć w takiej sytuacji... Jedyne co to zwróć uwagę przy nastęonych staraniach i zapytaj lekarza czy nie brać leków p/zakrzepowych -jestem na tym punkcie przeczulona, ale straciłam oboje dzieci właśnie przez powikłania zakrzepowo-zatorowe i gdyby nie acard i heparyna to teraz też już bym w ciąży nie była...
Nie pamiętam już co chciałam napisać tyle miałam stron do nadrobienia...
Głowa też mnie boli już chyba od 2 tygodni i ma to związek na pewno z upałami, dzisiaj znowu parówa i ponad 30 na termometrze.
Wczoraj zabrałam się ze znajomymi do 3miasta na badania do AM (300 zl...) i musiałam wejść bez kolejki bo przede mną było 60 osób! całe szczęście zabrałam kartę ciąży i chociaż bałam się, że mnie babcie czekające zjedzą to odważyłam się wepchnąć

tym bardziej, że tam strasznie duszno a poza tym ja musiałam mieć bad po 4 godzinach od zastrzyku heparyny...
Po powrocie byłam jak agulqa = bez życia

nie wiedziałam co się dzieje, parę godzin zimne okłady na czoło i głowa pękała...
Poza tym znowu mam objawy infekcji, chyba znowu grzyb
Jeszcze doczytałam o przesądach... nie wierzę w takie bzdury, nawet jeśli komuś się sprawdziło to przypadkiem

a dla wierzących krzyż jest znakiem cierpienia za nas ale i ostatecznego zwycięstwa i przecież rodzice mają błogosławić swoje dzieci znakiem krzyża, co też robię na razie przez brzuch. Jak można mówić, że krzyż sprowadza cierpienie... to właśnie trąci zabobonem jakimś.
Dzisiaj chyba zrobimy małego grilla. Ogólnie czuję się - oprócz tej głowy i grzyba - całkiem nieźle w 2 trymestrze...
Aaaa co do Biedry to mama przywiozła mi razem chyba z10 różnych rzeczy i zapłaciła jakąś stówę... sukienki, piżamki, koszule nocne, dresy - za max. 10-15 zł, bo jest wyprzedaż i przecena...