e-stera - szczerze podziwiam!!!!! Nie wytrzymałabym prawdopodobnie nawet jednego dnia w Domu Małego Dziecka. Ja w ogóle jeśli chodzi o krzywdę dzieci jestem przewrażliwiona i ryczę zawsze jak widzę biedne, chore albo samotne dzieciaczki- a teraz w ciąży to się jeszcze nasiliło...
Dzidzia - trudną masz sytuację... Musicie walczyć o wasz związek - nieważne czy wina leży głównie po stronie D. - oboje musicie włożyć maksimum wysiłku żeby się porozumieć i rozwiązać wasze problemy. Ja wiem że jest trudno (mój mąż też ma byłą żonę i dziecko), ale nauczyłam się jednego - czasami lepiej przeczekać niż roztrząsać wszystko na gorąco. Najlepiej przespać się z problemem - rano zazwyczaj wygląda on trochę inaczej i emocje też opadają... Poza tym jeśli napada się na kogoś z krzykiem to zazwyczaj dojście do porozumienia jest niemożliwe - więcej można osiągnąć spokojem, sposobem, odpowiednim podejściem lub zwyczajną prośbą... To trudne szczególnie jeśli jest się w gorącej wodzie kąpaną, ale skuteczne więc warto próbować - ćwiczenie czyni mistrza:-)