U nas obowiązkowo karp, ja uwielbiam. Zawsze jest żywy i pływa w wannie ;-) Ale jak wyszłam za mąż to zawsze teść kupuje i u nich pływają (nie w naszej wannie ;-) A potem mąż pomaga go sprawiać ;-) Zawsze przychodzi wujek i siedzą sobie w piwnicy (mają takie pomieszczenie gospodarcze) i mają męską imprezkę ;-) Ja sobie w spokoju ciasta piekę ;-)
Jak jesteśmy u rodziców na Wigilii to karpia i tak mamy swojego na Boże Narodzenie. A u moich rodziców to znowu dziadek się tym zajmuje bo mój tata ani mama nie dadzą rady zabić biedaka. Ja też nie...
W domu rodzinnym mamy to babcia się tym zajmowała bo dziadek (jak jeszcze żył) też nie dał rady. Od kilkunastu lat babcia zawsze jest na Wigilii u rodziców i nie musi się tym zajmować ( i do domu też dostaje ;-) )
W domu rodzinnym taty to dziadek się tym zajmował i tak zostało do tej pory i tata do niego wozi karpie na skazanie ;-)
Święta od zawsze mi się kojarzą z karpiem, makowcem, pieczkami. Uwielbiam święta BN. Bo do Wielkanocy to już nie mam takiego sentymentu...