Katga, gwarantuję Ci, że żadna z nas nie była szczepiona taka ilością jak obecne dzieci, to raz, po drugie przestań proszę powtarzać te bzdury o znikomej ilości rtęci.
Cieszę się, ze masz zaufanie do pediatry, jednak warto czasem (w przypadku szczepień na pewno) uruchomić odrobinę wyobraźni i chęci do samodzielnego poszukiwania informacji na ten temat.
Akurat kwestia białka kurzego w szczepionce MMR jest "najmniejszym" problemem, uwierz mi - poczytaj chociażby o procesach przeciwko Merck w związku z tą szczepionką... A pediatra nie ma wątpliwości co do szczepionki przeciwko np gruźlicy?..
Na prawdę chciałabym , aby ludzie otworzyli w końcu oczy, żeby coś w końcu do nich dotarło, ale widzę, że Polacy jeszcze do tego nie dojrzeli. Nawet w Rosji nie ma obowiązku szczepień, a u nas nadal uważa się je za błogosławieństwo....
Pozwolę sobie powtórzyć pytanie Megami - rozumiem , że Ty jako dorosła cyklicznie szczepisz się przeciwko chorobom zakaźnym tak? czy tylko z automatu powtarzasz o konieczności szczepień jedynie dzieci? Jesteś oczywiście świadoma, że nie masz już żadnej odporności nabytej poprzez te kilka szczepień w dzieciństwie i jesteś takim samym nosicielem wirusa i (uwaga

) "zagrożeniem" jak dzieci nieszczepione z wyboru rodziców? (no chyba, ze przechorowałaś te choroby wieku dziecięcego, jeśli tak to oczywiście jesteś odporna, ale wówczas gdzie sens szczepień skoro i tak zachorowałaś?

(oczywiście od razu wspomnę - aby nie przeczytać, że szczepienia powodują łagodniejszy przebieg chorób

- że nie ma udowodnionych zależności pomiędzy szczepieniami a łagodniejszym przebiegiem choroby a wręcz jest odwrotnie. Jedyne osoby, które łagodniej przechodzą choroby wieku dziecięcego to osoby zdrowo odżywiające się, z zadbaną odpornością, wręcz faszerujące się naturalną witaminą c

i otrzymujące odpowiednią dawką wit d. Więc może tego uczmy społeczeństwo, a nie tego, aby wstrzykiwać w dzieci tonę chemii.