witajcie
tez jestem mama butelkowa, historia bardzo podobna do twojej minia1976, z tymze ja mialam cc i musialam lezec plackiem kilka godzin i iestety nikt mi nie pomogl przy karmieniu, a biust mam mikry wiec rozplaszczyl sie i nie bylo co chwytac

, poza tym Hanie od razu po urodzeniu nakarmili butla bo podobno miala niski poziom cukru wiec jak obudzila sie na kolejne karmienie to juz buzie otwierala ledwo ledwo jak do smoka.
Nie lubie wspominac tamtych chwil bo proby karmienia piersia o malo nie doprowadzily mnie do mega depresji, nie moglam sobie poradzic z tym ze ja nie potrafie, ze moje dziecko nie chce ssac, przeciez to powinno byc naturalne, ale tak jak minia napisala to trudna sztuka...
Na szczescie nikt z bliskch mnie nie dusil na kolejne proby i po 6 tygodniach ( dla mnie i tak dlugo), przeszlam calkowicie na butelke, mialam jeszcze pokarm jakies 4 miesiace wiec sciagalam i dawalam na przemian ze sztucznym.
Teraz znow jestem w ciazy i tak sie zastanawima jak to bedzie tym razem, mam maly stresik ze znow przezyje lekkie zalamanie
jesli chodzi o butelki i smoczki to my na poczatku uzywalismy aventu ale Hania nie umiala z nich pic lalo sie jej po brodzie, potem przeszlismy na canpol babies i smoczki lateksowe i jest super, a z aventu teraz pije soczki i tez jest ok wiec nie wiem o co chodzi ???